Biblioteka 2.0 on Facebook
Biblioteka 2.0 Strona Główna

Biblioteka 2.0
Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Public domain w PBC
Autor Wiadomość
Bozena Michalska 
Bożena Michalska

Dołączyła: 29 Mar 2007
Posty: 140
Skąd: Toruń
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 20/22
 90%
Wysłany: 2009-10-21, 14:39   ale poszlo???

nie sadze, zeby taki zapis zaakceptowali prawnicy, bo wg mnie chyba nie jest dobry. Otóż utwór z domeny publicznej może być przetwarzany w dowolny sposób, na tym polega jego wartośc, wiec nienaruszalnosc formy nie jest sformulowaniem dobrym. Jesli ktos bierze Witkacego i robi z jego utworu film, moze wziac te fragmenty, ktore mu pasuja i pomieszac je dowolnie, moze zrobic z tego inne dzielo sztuki zainspirowane Witkacym. W dobrym tonie jest o tym poinformować.

Wole wersje krotka, ktora opracowali prawnicy i bez odniesien do praw osobistych, bo to jest jasne, ze trzeba cytowac to co sie wykorzystuje. Nie nalezy komplikowac zapisow.

W polu prawa pownien pojawic sie zapis "Domena publiczna" - klikam i wchodze do wyjaśnien. I tyle.

jasno, prosto
i tak juz za duzo tego jest
powinno byc jedno zdanie

niejasnosci prawnych i pytan jest tak duzo, ze i tak sobie z nimi nie damy rady, wszystkiego sie nie wyjasni
 
     
Bozena Michalska 
Bożena Michalska

Dołączyła: 29 Mar 2007
Posty: 140
Skąd: Toruń
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 20/22
 90%
Wysłany: 2009-10-21, 14:40   licencje

co do licencji
to propozycje byly inne
pisalam juz o nich
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2009-10-21, 15:23   

Bozena Michalska napisał/a:
nie sadze, zeby taki zapis zaakceptowali prawnicy, bo wg mnie chyba nie jest dobry. Otóż utwór z domeny publicznej może być przetwarzany w dowolny sposób, na tym polega jego wartośc, wiec nienaruszalnosc formy nie jest sformulowaniem dobrym.

Rozumiem te zastrzeżenia i wątpliwości, ale nie sposób polemizować z ustawą:
Cytat:

Art. 16. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
1) autorstwa utworu;
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

(Pogrubienie pochodzi ode mnie.) Można się jedynie spierać, jaka powinna być właściwa interpretacja tego przepisu.
 
     
relis 


Wiek: 50
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 29/1490
 2%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2009-10-23, 23:08   

Bozena Michalska napisał/a:
nie sadze, zeby taki zapis zaakceptowali prawnicy, bo wg mnie chyba nie jest dobry. Otóż utwór z domeny publicznej może być przetwarzany w dowolny sposób, na tym polega jego wartośc, wiec nienaruszalnosc formy nie jest sformulowaniem dobrym.

Tak różowo nie jest.
Dla uściślenia ważności jaką nadaje prawom osobistym nasze prawo autorskie:
Cytat:
Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.
3. Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1 lub 2, art. 20 ust. 1 i 2, art. 40 ust. 1 lub 2, art. 86, art. 94 ust. 2 i art. 97, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

itp.,itd.
Nawet licencje CC deklarują, że:
Cytat:
Licencje Creative Commons wykorzystują prawo autorskie, aby umożliwić przekazanie innym części praw przysługujących autorowi. Nie oznaczają one zrzeczenia się praw autorskich. Dzieła objęte licencjami CC nie trafiają do domeny publicznej – prawa autorskie pozostają zachowane, ale umożliwiają udostępnienie dzieła szerokiemu gronu użytkowników.

Bozena Michalska napisał/a:
Jesli ktos bierze Witkacego i robi z jego utworu film, moze wziac te fragmenty, ktore mu pasuja i pomieszac je dowolnie, moze zrobic z tego inne dzielo sztuki zainspirowane Witkacym. W dobrym tonie jest o tym poinformować.

Obawiam się, że nie jest to tak hop-siup, bowiem:
Cytat:
"Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa [ogólnie - a więc nie tylko majątkowego - przyp. mój] do utworu pierwotnego.
[..]
4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.

Jak widziałem prawnika od PA w akcji, każdorazowo badany jest sposób wykorzystania utworu pierwotnego, co nieraz jest sprawą bardzo skomplikowaną (zniekształcenie?, opracowanie?, przeróbka?, adaptacja? inspiracja?), a potem ogłasza się wyrok.
Wydaje mi się, że cały problem polega na tym, że chcemy za dużo na raz i w ogóle za tę sprawę powinny się wziąć tęższe, branżowe głowy, a nie bibliotekarsko-informatyczne.
W polu "Prawa" mamy poinformować użytkowników o prawach do utworu, a możemy to zrobić w oparciu o jakiś przepis prawny, zawarty w jakiejś* ustawie prawo autorskie. Zamiast tego próbujemy ustalić brzmienie definicji (określenia) co to jest "domena publiczna", która jak się orientuje, w prawie polskim nie funkcjonuje. Powoduje to, że zamiast w miarę precyzyjnego zapisu, mamy jakąś ideową deklarację, która w dodatku jest np. z naszym prawem niespójna.
Definicja, która padła na początku jest bardzo sympatyczna, zwróciłem jedynie uwagę na tę niespójność z obowiązującym - naszym prawem. "Public domain" jest terminem powszechnie używanym np. w USA. Otóż to: tknęło mnie coś i w Wikipedii znalazłem b. ciekawą informację. Otóż:
Cytat:
Ściśle rzecz biorąc, wobec utworów znajdujących się w domenie publicznej wygasły wszelkie prawa autorskie – jest tak na przykład w prawodawstwie amerykańskim. Ponieważ w polskim prawodawstwie autorskie prawa osobiste chronią utwór na czas nieograniczony i nie podlegają zrzeczeniu się lub zbyciu, w Polsce obecność utworu w domenie publicznej może oznaczać jedynie brak jakichkolwiek praw majątkowych.

Bozena Michalska napisał/a:
Wole wersje krotka, ktora opracowali prawnicy i bez odniesien do praw osobistych, bo to jest jasne, ze trzeba cytowac to co sie wykorzystuje. Nie nalezy komplikowac zapisow.

W polu prawa pownien pojawic sie zapis "Domena publiczna" - klikam i wchodze do wyjaśnien. I tyle.

jasno, prosto

byleby odpowiadał stanowi prawnemu utworu, o którym chcemy poinformować użytkowników. A proponowany zapis, w brzmieniu:
Cytat:
Polska domena publiczna jest to dobro wspólne, przestrzeń wspólna, w której znajdują się materiały należące do obszaru własności intelektualnej nie objęte restrykcjami polskiego prawa autorskiego lub co do których prawa te wygasły. Materiały będące w domenie publicznej stają własnością wspólną dostępną dla każdego do wykorzystania w swobodny sposób i w dowolnym celu.

powoduje, że tak określona "domena publiczna", na gruncie np. amerykańskiego PA ma sens (bez odniesień do "polskości"), to dla utworów w zakresie obowiązywalności zapisów polskiego PA (art. 5), jest zbiorem zawsze pustym. Po prostu utwory podległe polskiemu PA - nigdy nie mogą zostać oznaczone takim określeniem.

----------------------------------------------------------------------------------
*Żeby sprawy jeszcze bardziej pokomplikować, są art. PA:
Cytat:
Art. 5. Przepisy ustawy stosuje się do utworów:
1) których twórca lub współtwórca jest obywatelem polskim lub
2) które zostały opublikowane po raz pierwszy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej albo równocześnie na tym terytorium i za granicą, lub
3) które zostały opublikowane po raz pierwszy w języku polskim, lub
4) których ochrona wynika z umów międzynarodowych.
[...]
Art. 7. Jeżeli umowy międzynarodowe, których Rzeczpospolita Polska jest stroną, przewidują dalej idącą ochronę, niż to wynika z ustawy, do nie opublikowanych utworów obywateli polskich albo do utworów opublikowanych po raz pierwszy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub równocześnie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej albo opublikowanych po raz pierwszy w języku polskim - stosuje się postanowienia tych umów.


Z czego wynika, że jest tyle specyficznych "domen publicznych", ile w świecie krajowych ustaw PA (chyba że ich zapisy są zbieżne lub gdy w niektórych także prawa majątkowe nie wygasają), powiązanych ewentualnie umowami, poszatkowanych w dodatku wariacjami i kombinacjami okresów obowiązywalności i w ogóle istnienia podziału na majątkowe i osobiste prawa autorskie - nad czym mocno ubolewa Europa.
Prostolinijnie stąd wnioskuję, że jeśli publikujemy niemieckojęzyczne dzieło niemieckiego autora wydane w Kattowitz lub Thorn, to fakt jego przynależności do "domeny publicznej" i ją samą, powinniśmy oznaczać w kontekście niemieckiego PA lub jakiejś umowy międzynarodowej. Czyż nie?
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2009-10-25, 14:48   

relis napisał/a:
Prostolinijnie stąd wnioskuję, że jeśli publikujemy niemieckojęzyczne dzieło niemieckiego autora wydane w Kattowitz lub Thorn, to fakt jego przynależności do "domeny publicznej" i ją samą, powinniśmy oznaczać w kontekście niemieckiego PA lub jakiejś umowy międzynarodowej. Czyż nie?

Ze względu na narodowość i miejsce urodzenia autora? To nie musi być przesądzające. Decydujące jest prawo kraju udzielającego ochrony. Przepis, który przytaczasz, ustala tylko zakres przedmiotowy polskiej ustawy. Możemy rozważyć np. taką sytuację - jakiś francuski wydawca pobiera z ŚBC utwór owego autora z Kattowitz i, wietrząc niezły interes, wydaje go na Majorce (dla sentymentalnych niemieckich emerytów zamieszkujących wyspę). Spadkobiercy autora wytaczają wydawcy proces przed sądem w Paryżu, bo tam ma siedzibę wydawca. Co wtedy? Sąd będzie rozstrzygać wg prawa francuskiego. Jeśli (załóżmy) z uwagi na miejsce wydania rozstrzygałby sąd hiszpański - kierować się będzie prawem hiszpańskim! Jeżeli spadkobiercy idąc po nitce do kłębka, pozwaliby Bibliotekę Śląską przed sądem polskim, to ten będzie orzekał na podstawie przepisów obowiązujących w Rzeczypospolitej Polskiej (w tym ratyfikowanych umów międzynarodowych). :-)

I co z tym fantem zrobić? Wbrew pozorom nie jest tak źle, jak się wydaje. W Niemczech obowiązuje taki sam siedemdziesięcioletni okres ochrony liczony od śmierci autora (§ 64 Das Urheberrecht erlischt siebzig Jahre nach dem Tode des Urhebers). Podobnie we Francji i Hiszpanii. I nie jest to przypadek, bo w całej Unii Europejskiej na mocy dyrektywy z 1993 roku okresy ochronne prawa autorskiego są ujednolicane. Różnice dotyczą raczej takich spraw, jak zakres dozwolonego użytku i lista wyłączeń (wyjątków).

Jeśli chodzi o umowy międzynarodowe, to w grę wchodzą przede wszystkim konwencja berneńska z 1886 r., powszechna konwencja o prawie autorskim z 1971 r. oraz akt paryski konwencji berneńskiej 1971 r. Nie będę wdawał się w szczegóły ani cytował, bo trochę by tego było za dużo, ale żaden z tych aktów nie przedłuża okresu ochronnego ponad 70 lat (ściśle biorąc, wprowadzają dla utworów literackich okres krótszy, pięćdziesięcioletni, z możliwością wydłużenia w prawie krajowym).

Co ciekawe, konwencja berneńska w art. 6-bis wprowadza niezależną od praw majątkowych i bezterminową ochronę tego, co polska ustawa nazywa osobistymi prawami autorskimi (Niezależnie od majątkowych praw autorskich, a nawet po ich ustąpieniu, autor zachowuje prawo dochodzenia autorstwa utworu, jak również prawo sprzeciwienia się wszelkiemu zniekształceniu, okaleczeniu lub innej zmianie wspomnianego utworu, która mogłaby przynieść ujmę jego godności lub dobrej sławie.).

Słowem, to co wcześniej z grubsza ustaliliśmy, nadal pasuje całkiem dobrze do rozważanych sytuacji. Rzecz jasna, zawsze pozostaną niuanse, kwestie niedopowiedziane itp. (np. nie uwzględniliśmy obowiązkowej wpłaty na Fundusz Promocji Twórczości), ale chodzi przecież o ogólną informację, a nie wyczerpującą monografię. Warto pamiętać, że to, co piszemy w polu prawa, nie jest wiążące prawnie, nie musi spełniać rygorów formalnych ani wyczerpywać tematu. Opieranie się na sformułowaniach polskiej ustawy też nie jest od rzeczy, bo działamy na terytorium RP i obowiązuje nas polskie prawo, a zredagowana po polsku informacja kierowana jest, jak sądzę, do polskich użytkowników, którzy stanowią (przynajmniej u nas) ogromną większość.
 
     
Bozena Michalska 
Bożena Michalska

Dołączyła: 29 Mar 2007
Posty: 140
Skąd: Toruń
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 20/22
 90%
Wysłany: 2009-10-30, 08:09   dyskusja o prawie

prawde mówiąc to nie bardzo wiem, co zrobic z dyskusja prawnicza bibliotekarzy, bo takich dyskusji sa tysiace na swiecie i nic z nich nie wynika poza pokazaniem, ze mamy tysiace obiekcji.

Ja nie podejmuje sie prowadzenia takiej dyskusji, bo nie czuje sie kompetentna, wole korzystac z opinii tych, ktorzy sie na tym znaja. Szkoda mi czasu, bo do niczego nie dojde.


Ja bym upublicznila zapis, który zaakceptował Krzysiek Siewicz, Alek Tarkowski I Basia Szczepańska. Oni siedza w tym dosc długo. Moj udział w projekcie Communia pokazuje, ze dylematy domeny publicznej maja wszyscy, takze prawnicy w Stanfordzie, dyskutuja np. o tym czy sa rozne domeny publiczne czy jedna. Zdania sa podzielone. jak oni nie wiedza, to skad nja mam wiedziec, niech oni mysla - ja poczekam.

My tego problemu nie rozstrzygniemy.

Proponuje wprowadzic prosty zapis bo jest nam pilnie potrzebny, ja tak zrobie.
Potem zaczekamy do międzynaroodwych rozwiazan. jak bede inne, to bedziemy myslec, jak to uspojnic. Mamy kolegow prawnikow i w CC i w KOED, UJ nam sprzyja to nam pomoga.
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2009-10-30, 09:07   

Bozena Michalska napisał/a:
prawde mówiąc to nie bardzo wiem, co zrobic z dyskusja prawnicza bibliotekarzy, bo takich dyskusji sa tysiace na swiecie i nic z nich nie wynika poza pokazaniem, ze mamy tysiace obiekcji.

Ja nie podejmuje sie prowadzenia takiej dyskusji, bo nie czuje sie kompetentna, wole korzystac z opinii tych, ktorzy sie na tym znaja. Szkoda mi czasu, bo do niczego nie dojde.

Pani Bożeno, przecież sama Pani ten wątek rozpoczęła.

Bozena Michalska napisał/a:
Ja bym upublicznila zapis, który zaakceptował Krzysiek Siewicz, Alek Tarkowski I Basia Szczepańska. Oni siedza w tym dosc długo. (...) My tego problemu nie rozstrzygniemy.

Rzeczywiście, taka dyskusja nie ma sensu. Argument "mój kolega mechanik mówi, że mercedes jest najlepszy" nigdy do mnie nie przemawiał. Rozumiem, że "zapis, który zaakceptował Krzysiek Siewicz" et al. to ten zaczynający się od słów "Domena publiczna obejmuje materiały nie objęte restrykcjami..."? Jeśli tak, to już wcześniej przyznaliśmy, że korzystnie się odróżnia od wersji początkowej i próbowaliśmy z Remigiuszem jedynie doprecyzować/wyjaśnić pewne szczegóły z nim związane. Może zaprosiłaby Pani tutaj K. Siewicza? Niechby się ustosunkował i rozjaśnił wątpliwości.
 
     
relis 


Wiek: 50
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 29/1490
 2%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2009-10-30, 10:54   

Dyskusje są pożyteczne nie tylko ze względu na rozwiązania, których czasem nie przynoszą, ale także na rozjaśnienie sprawy i bardziej krytyczne podejście do tematu, co pozwala znaleźć rozwiązanie mądrzejszym od dyskutantów.

Dla ścisłości, mój ostatni post nie miał na celu dalszej rozbudowy tego krótkiego zapisu, który został wypracowany, tylko pokazanie jego ustawowego kontekstu na naszym gruncie ;-) , dogłębniejsze zbadanie :-D , nienaiwne sproblematyzowanie :mrgreen: oraz ew. wskazanie jakichś konsekwencji. Wniosek też taki, że skoro "domena publiczna" określana jest względem prawa autorskiego, należy też stosować ustawowe słownictwo, bo wtedy sprawa jest jasna.

sk napisał/a:
Domena publiczna obejmuje utwory nieobjęte restrykcjami majątkowych praw autorskich od chwili powstania lub co do których prawa te wygasły. Utwory należące do domeny publicznej są własnością wspólną, dostępną dla każdego do wykorzystania w swobodny sposób i w dowolnym celu, z zastrzeżeniem ograniczeń wynikających z niewygasających i niezbywalnych osobistych praw autorskich.

Druga wersja:

Domena publiczna obejmuje utwory, których nie dotyczą ograniczenia wynikające z majątkowych praw autorskich. Na skutek wygaśnięcia tych praw lub ze względu na ustawowe wyłączenie ochrony utwory należące do domeny publicznej stanowią własność wspólną, dostępną dla każdego do wykorzystania w swobodny sposób i w dowolnym celu, z zastrzeżeniem obowiązku poszanowania niewygasających i niezbywalnych osobistych praw autorskich takich jak oznaczenie utworu nazwiskiem autora oraz nienaruszalność treści i formy utworu.


Jak widać, powyższe dwie wersje, różnią się od proponowanej na początku (która jak dla mnie jest dość bezkrytyczną kalką zapisów proweniencji amerykańskiej) tym, że zostały nieco przeformułowane i uzupełnione raptem o jedno zdanie, precyzujące (zgodne z obowiązującym nas PA) kwestie osobistych praw autorskich. To powinno wystarczyć, bo skoro format DC w polu "Prawa" oraz zasady tworzenia BC wymagają rzetelnego poinformowania użytkowników o prawach do utworu - takim zapisem to robimy.
Być może w USA utwór z domeny publicznej można pociąć, wymieszać i wstrząsnąć, zapominając o autorze, ale u nas można za to dostać przy latka.

A jeśli już ktoś pracował na takim zapisem, szczególnie te prześwietne osoby wymienione przez Bożenę, to jak najuważniej zapoznamy się z ich zdaniem, ewentualnie korektą.
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2009-10-30, 11:36   

Co zerknę, to bym coś ulepszał... ;-) Może więc jeszcze zamiast "stanowią własność wspólną" lepsze byłoby sformułowanie "stanowią dobro wspólne", żeby wykluczyć skojarzenia z własnością i współwłasnością w sensie kodeksowym (k.c. księga druga "Własność i inne prawa rzeczowe", dział IV. Współwłasność), które tutaj są nie na miejscu.

Ale sam już nie wiem, czy dalej to wałkujemy, czy czekamy, co powie Rzym?

Przepraszam za przypadkową edycję posta - pozostał bez zmian (relis)
Ostatnio zmieniony przez relis 2009-10-30, 11:47, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
relis 


Wiek: 50
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 29/1490
 2%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2009-10-30, 11:50   

sk napisał/a:
Co zerknę, to bym coś ulepszał... ;-) Może więc jeszcze zamiast "stanowią własność wspólną" lepsze byłoby sformułowanie "stanowią dobro wspólne", żeby wykluczyć skojarzenia z własnością i współwłasnością w sensie kodeksowym (k.c. księga druga "Własność i inne prawa rzeczowe", dział IV. Współwłasność), które tutaj są nie na miejscu.

Ale sam już nie wiem, czy dalej to wałkujemy, czy czekamy, co powie Rzym?


Ta "własność wspólna" także mi daje spokoju - może w ogóle lepszy byłby bardziej techniczny, neutralny termin typu "zbiór treści" albo "zasób treści".

PS. A niby gdzie jest ten Rzym?
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2009-10-30, 12:10   

relis napisał/a:
sk napisał/a:
Co zerknę, to bym coś ulepszał... ;-) Może więc jeszcze zamiast "stanowią własność wspólną" lepsze byłoby sformułowanie "stanowią dobro wspólne", żeby wykluczyć skojarzenia z własnością i współwłasnością w sensie kodeksowym (k.c. księga druga "Własność i inne prawa rzeczowe", dział IV. Współwłasność), które tutaj są nie na miejscu.

Ale sam już nie wiem, czy dalej to wałkujemy, czy czekamy, co powie Rzym?


Ta "własność wspólna" także mi daje spokoju - może w ogóle lepszy byłby bardziej techniczny, neutralny termin typu "zbiór treści" albo "zasób treści".

Tzn. "... zasób treści dostępny dla każdego, do wykorzystania w swobodny sposób..." etc.? Czemu nie, brzmi b. dobrze. Choć ja czasem lubię tak... pojechać po wzniosłych uczuciach :-) . Stąd to "dobro", które poza tym jest dość abstrakcyjne i raczej neutralne (?).

relis napisał/a:
PS. A niby gdzie jest ten Rzym?

Sam nie wiem. Zakładam, że kiedy się odezwie, będę umiał przynajmniej rozpoznać jego głos :-) . A już bardziej serio, wsparcie K. Siewicza, który, o ile potrafię ocenić na podstawie wypowiedzi w Sieci i jakiegoś tekstu w prasie, jest bardzo dobrym, "praktykującym" prawnikiem, zajmującym się prawem autorskim, na pewno by się przydało.
Ostatnio zmieniony przez sk 2009-10-30, 12:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
relis 


Wiek: 50
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 29/1490
 2%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2009-10-30, 12:46   

sk napisał/a:
Choć ja czasem lubię tak... pojechać po wzniosłych uczuciach :-) . Stąd to "dobro", które poza tym jest dość abstrakcyjne i raczej neutralne (?).


No tylko tyle dodać, że "dobro" - zawsze ma jakiś odcień wartościujący, co może kolidować z subiektywną czy obiektywną kwalifikacja treści na innym polu.

Zapis ma dwie części" przyporządkowujący utwór do domeny publicznej oraz samo jej ogólne określenie. Jakby tak popatrzeć na treści w tym obszarze, to można stwierdzić, że nie samo "dobro" tam jest, chociaż dostępne dla każdego ;-) .
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2009-10-30, 13:12   

relis napisał/a:
sk napisał/a:
Choć ja czasem lubię tak... pojechać po wzniosłych uczuciach :-) . Stąd to "dobro", które poza tym jest dość abstrakcyjne i raczej neutralne (?).


No tylko tyle dodać, że "dobro" - zawsze ma jakiś odcień wartościujący, co może kolidować z subiektywną czy obiektywną kwalifikacja treści na innym polu.

Zapis ma dwie części" przyporządkowujący utwór do domeny publicznej oraz samo jej ogólne określenie. Jakby tak popatrzeć na treści w tym obszarze, to można stwierdzić, że nie samo "dobro" tam jest, chociaż dostępne dla każdego ;-) .

Masz na myśli te wszystkie ponure nudziarstwa, kótrymi zapełniają domenę publiczną rozmaici grafomani, czy jeszcze coś gorszego? :-) Zwróć uwagę, że to są dwa różne plany pojęciowe: części bywają kiepskie, całość jest ok. Zwłaszcza dlatego, że pozwala na swobodne korzystanie z tego, co wchodzi w jej skład. Dobre jest to, że można skorzystać z utworu, sam utwór może być taki sobie. Oczywiście, że "dobro" ma odcień wartościujący, ale w końcu dlatego czytelnikom tę domenę publiczną (i otwarte licencje) chcemy zachwalać, że uważamy swobodny obieg informacji za... dobro, czyż nie? ;-)
 
     
relis 


Wiek: 50
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 29/1490
 2%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2009-10-30, 14:23   

sk napisał/a:

Masz na myśli te wszystkie ponure nudziarstwa, kótrymi zapełniają domenę publiczną rozmaici grafomani, czy jeszcze coś gorszego? :-)

Raczej gorszego, choć i marginalnego. To zupełnie teoretyczne rozważanie i nie na rzecz BC. Zastanawia mnie rzecz następująca: istnieje margines treści, których rozpowszechnianie jest zabronione np. ze względu na propagowanie nienawiści na tle rasowym, etnicznym, etc.. Ich reprodukcja i rozpowszechnianie więc jest u nas zabronione z innych paragrafów, ale czy i one nie znajda się ostatecznie w abstrakcyjnej domenie publicznej, definiowanej jedynie w kontekście PA? Jeśli tak, to chyba lepiej byłoby pisać o "zasobie treści" niż "dobru wspólnym".
No chyba że konstytutywnym elementem "domeny publicznej" (a nie tylko skutkiem uwolnienia z majątkowych PA) jest dostęp, który może być ograniczany przez inne prawa.
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2009-10-31, 15:18   

relis napisał/a:
sk napisał/a:

Masz na myśli te wszystkie ponure nudziarstwa, kótrymi zapełniają domenę publiczną rozmaici grafomani, czy jeszcze coś gorszego? :-)

Raczej gorszego, choć i marginalnego. To zupełnie teoretyczne rozważanie i nie na rzecz BC. Zastanawia mnie rzecz następująca: istnieje margines treści, których rozpowszechnianie jest zabronione np. ze względu na propagowanie nienawiści na tle rasowym, etnicznym, etc.. Ich reprodukcja i rozpowszechnianie więc jest u nas zabronione z innych paragrafów, ale czy i one nie znajda się ostatecznie w abstrakcyjnej domenie publicznej, definiowanej jedynie w kontekście PA? Jeśli tak, to chyba lepiej byłoby pisać o "zasobie treści" niż "dobru wspólnym".

Na co dzień raczej nie patrzę na kulturę przez takie aksjologiczne okulary, które podsuwasz, więc dopiero po zastanowieniu przyznaję rację. Nawet więcej, to nie jest tylko margines; w domenie publicznej i w ogóle w kulturze jest taka masa treści paskudnych, że ściganie wydawcy "Mein Kampf" wygląda na zaskakujący przejaw obłudy. Znajdzie się do wyboru, do koloru: fanatyzm religijny, gloryfikowanie bezmyślnego okrucieństwa, pogarda wobec innych narodowości i ras etc.... w dowolnym natężeniu i wszelkich odcieniach. W pewnym sensie muzea i biblioteki można uznać za dossier gotowe do wykorzystania w jakimś przyszłym procesie przeciwko homo sapiens :-) . Nadal wprawdzie uważam, że swobodny przepływ idei i dostęp do tego budzącego mieszane uczucia dziedzictwa jest jednym z lepszych wynalazków, niemniej jeśli miałyby pojawiać się jakieś wątpliwości, to rzeczywiście lepiej napisać "zasób treści".
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Biblioteka 2.0 : Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych [Dokument elektroniczny] - Tryb dostępu http://forum.biblioteka20.pl
Korzystanie z portalu oznacza akceptację naszej polityki prywatności.
Strona wygenerowana w 0.1 sekundy. Zapytań do SQL: 9