Biblioteka 2.0 on Facebook
Biblioteka 2.0 Strona Główna

Biblioteka 2.0
Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
BN tworzy portal dostępowy i koordynujący digitalizację
Autor Wiadomość
Czytelnik 

Dołączył: 04 Gru 2007
Posty: 54
Poziom: 6
HP: 0/104
 0%
MP: 49/49
 100%
EXP: 3/14
 21%
Wysłany: 2008-03-27, 19:48   

arcen napisał/a:
nie należy rezygnować z wersji papierowych całkowicie, wystarczy racjonalnie zmniejszyć te kilkanaście [...] egzemplarzy obowiązkowych do 2-3, które wg. klarownego podziału (ze wzgl. na dotychczasowy profil gromadzenia, ze wzgl. na strukturę kształcenia na danej uczelni, lub specjalność biblioteki instytutowej - klucz takiego podziału można wspólnie wypracować) zostaną przekazane do wskazanych bibliotek. Racjonalość podziału [...] ujednoznaczni, jakie biblioteki zbierają literaturę (naukową) z poszczególnych dziedzin specjalnych, zmniejszy obciążenie powierzchni magazynowej, pozostawiając jednocześnie poszczególnym bibliotekom prawa do EO wg. przyyjętego podziału.


To chyba jakiś żart? Dziś nie 1 kwietnia.

Dwa egzemplarze obowiązkowe? To bardzo ciekawa propozycja. Tzn. że po 1 będą dostawać BN i BJ, a reszta obejdzie się ze smakiem, bo nie będzie przecież czego dzielić. Więc dalsza część wypowiedzi "o klarowanym podziale i racjonalności podziału i prawo do EO wg. przyjętego podziału" jest - prosze wybaczyć - ale całkiem absurdalna, bo nie będzie czego dzielić.
Dodam, że to oznacza także, iż z tych książek we wspomnianych 2 bibliotekach nie będzie można już (w praktyce) korzystać, gdyż te pojedyńcze sztuki staną się od razu egz. archiwalnymi, których się nie powinno pożyczać.
A już wspominanie o uwzględnianiu specjalności biblioteki instytutowej, to już pełne nieporozumienie, bo jak dotąd tego nie uwzględniano.

Wobec propozycji ograniczenia się do 2-3 egz. obowiązkowych, zdumiewające jest przekonanie, że przy okazji "ujednoznaczni się jakie biblioteki zbierają literaturę (naukową) z poszczególnych dziedzin specjalnych", tak jakby to nie było oczywiste. A ograniczenie EO sprawi, że każda z bibliotek będzie musiała sama te publikacje kupować.
 
     
relis 


Wiek: 54
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 14/1490
 1%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2008-04-21, 14:23   

Implementacja rekomendacji Komisji jest tutaj:
http://ec.europa.eu/infor...0208/Poland.pdf

z ciekawym zapisem:
Cytat:
(4) Progress on the set-up and sustaining of large scale digitisation facilities.
In general, Polish memory institutions are not prepared up to now for the large scale
digitisation. The main reason is lack of funds.
However, in 2008 the National Library of Poland plans to digitise ca 30.000 objects from
collection containing postcards, photographs, drawings, etc, mainly from public domain
and to give access to them via Polona National Digital Library.


no i tu
Cytat:

Important activity of the Committee for Digitisation is to encourage the memory
institutions the adoption of common technical guidelines and open standards in order to
enable building of e-services that give integrated access to cultural and scientific heritage
for all users.
In 2007 two working groups were convened by the Committee: working
group on technical standards and working group on metadata standards. They spent the
majority of its time working towards the goal of preparing two important documents:
guideline for technical standards and for metadata. Recommended standards will be used
by Polish memory institutions.
Important role in this work played the National Library, which has rich digitisation
experience and is a host of the National Digital Library Polona.
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
Tomasz Kalota 
Tomasz Kalota


Wiek: 48
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 322
Skąd: Wrocław
Poziom: 16
HP: 0/556
 0%
MP: 265/265
 100%
EXP: 30/39
 76%
Wysłany: 2008-06-03, 22:00   Jaka wizja Polski?

Polecam ciekawy artykuł - Jaka wizja Polski?, który w pewnym sensie koresponduje z problemami poruszanymi w tym wątku.
_________________
Myśl więziona w księdze jest hańbą dla księgi.

Tomasz Kalota | Digitalizacja.pl | eBooki.com.pl
 
 
     
olek 


Wiek: 60
Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 17
Skąd: Wrocław
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 7/8
 87%
Wysłany: 2008-06-04, 22:13   Re: Jaka wizja Polski?

Tomasz Kalota napisał/a:
Polecam ciekawy artykuł - Jaka wizja Polski?, który w pewnym sensie koresponduje z problemami poruszanymi w tym wątku.


Artykuł ciekawy, ale problem stary, rozpoznany i niestety nierozwiązywalny w krótkim czasie. Jestem racjonalistą i uważam, że ludzie zachowują się tak, jak układa się cały system uwarunkowań i zależności wokół nich. Jeśli nikt w Polsce nie ma zwyczaju myśleć strategicznie, to po prostu oznacza, że nie ma żadnej nagrody za takie myślenie, ani żadnej kary za brak takiego myślenia.

Jaki jest na przykład pożytek z koordynowania digitalizacji dla digitalizującej biblioteki?
I co kto komu zrobi jak się nie będzie chciał z nikim koordynować?
_________________
Aleksander Radwański
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
 
     
Tomasz Kalota 
Tomasz Kalota


Wiek: 48
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 322
Skąd: Wrocław
Poziom: 16
HP: 0/556
 0%
MP: 265/265
 100%
EXP: 30/39
 76%
Wysłany: 2008-06-06, 18:39   Re: Jaka wizja Polski?

olek napisał/a:
(...)
Jaki jest na przykład pożytek z koordynowania digitalizacji dla digitalizującej biblioteki?
I co kto komu zrobi jak się nie będzie chciał z nikim koordynować?

No właśnie, bardzo kluczowe i trafne pytania. Ja bym jeszcze zadał sobie pytanie - czym powinna być koordynacja digitalizacji? Czy skuteczna koordynacja to produkowanie procedur, zasad, reguł, wytycznych itd., czy raczej promowanie dobrych praktyk, inspirowanie, motywowanie, monitorowanie stosowanych rozwiązań, wspieranie i pielęgnowanie współpracy itp. Mam wrażenie, że powoli zaczynają wyłaniać się dwa modele koordynacji - koordynacja 1.0 i koordynacja 2.0. Jeśli zastanowimy sie tak głębiej nad tymi modelami to może sie okazać, że w drugim modelu stwierdzenie
olek napisał/a:
(...)
ludzie zachowują się tak, jak układa się cały system uwarunkowań i zależności wokół nich
(...)
będzie oczywiście nadal aktualne, ale uwarunkowania i zależności mogą być różne, a przede wszystkim może ich być więcej i mogą pojawić się różne mechanizmy ich samoregulacji.

To przyklejanie cyferek do kolejnych wyrazów zaczyna już być objawem jakieś choroby 2.0 ;-) , ale ten wirus atakuje kolejne obszary i chyba nadszedł już czas, aby zacząć go poważnie traktować. Przy okazji polecam kolejny ciekawy artykuł - Czego Linux może nas nauczyć...
_________________
Myśl więziona w księdze jest hańbą dla księgi.

Tomasz Kalota | Digitalizacja.pl | eBooki.com.pl
 
 
     
relis 


Wiek: 54
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 14/1490
 1%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2008-06-18, 21:22   

olek napisał/a:

Jaki jest na przykład pożytek z koordynowania digitalizacji dla digitalizującej biblioteki?
I co kto komu zrobi jak się nie będzie chciał z nikim koordynować?


Dla konkretnej biblioteki wielkiego sensu nie ma, ma sens dopiero w jakimś systemie bibliotek i sądzę, że tak bezpośrednio to nie dla biblioteki, tylko dla użytkowników cyfrowych zasobów. Oni najpewniej oczekują szerokiego wyboru treści tak dostępnych, przy wykorzystaniu jak najmniejszych środków (bo oni ostatecznie za to płacą podatkami). Trzykrotne zdigitalizowanie jakiejś pozycji, nieusprawiedliwione jakimś zindywidualizowaniem egzemplarzy, nie wnosi do zasobu dostępnych treści niczego nowego, a kosztuje tyle samo, co zrobienie trzech różnych tytułów podobnych rozmiarów. Przy braku koordynacji faktycznie poniesiony koszt w celu udostępnienia danej treści jest w przypadku takiego powielenia niepotrzebnie potrojony.

Skoro brak koordynacji kosztuje, to koordynowanie jest wyborem racjonalnym, pod warunkiem, że samo nie jest drogie i sprowadza się do kwestii efektywnego wykorzystywania w sumie bardzo skromnych środków instytucji, które tworzą wspólny system.

Drugie pytanie jest trudniejsze - póki co, jedyną realną dolegliwością jest wielce prawdopodobne sponiewieranie na tym forum.
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
olek 


Wiek: 60
Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 17
Skąd: Wrocław
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 7/8
 87%
Wysłany: 2008-06-24, 22:34   

relis napisał/a:
(...)
Skoro brak koordynacji kosztuje, to koordynowanie jest wyborem racjonalnym, pod warunkiem, że samo nie jest drogie i sprowadza się do kwestii efektywnego wykorzystywania w sumie bardzo skromnych środków instytucji, które tworzą wspólny system.

Drugie pytanie jest trudniejsze - póki co, jedyną realną dolegliwością jest wielce prawdopodobne sponiewieranie na tym forum.


Odpowiedzi racjonalne, ale nie dotykają istoty zagadnienia. Właściwe odpowiedzi brzmią następująco:

1. jaki jest pożytek z koordynowania digitalizacji dla digitalizującej biblioteki?
Odpowiedź: ŻADEN
Nie ma żadnej "nagrody" dla biblioteki zachowującej się racjonalnie, efektywnie i pro-czytelniczo. A nawet nietrudno przewidzieć, że będzie ona "ukarana" dodatkowymi kosztami, związanymi z kosztami koordynacji (kwerendy, korespondencja, telefony itp.)

2. co kto komu zrobi jak się nie będzie chciał z nikim koordynować?
Odpowiedź: NIC
Nie ma żadnej sankcji. Nikt się nawet nie zająknie...

W moim głębokim przekonaniu robienie czegokolwiek w skali ogólnopolskiej wymaga narzędzi, a więc systemu "nagród" i "kar" skłaniających biblioteki do właściwego zachowania. Nie wierzę w dobrowolne dogadywanie się, ani spontaniczną samoorganizację. Problem polega na tym, że o narzędziach zarządzania procesem koordynacji nawet się nie dyskutuje. A cóż dopiero mówić o próbie ich wytworzenia!
_________________
Aleksander Radwański
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
 
     
relis 


Wiek: 54
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 14/1490
 1%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2008-06-25, 17:51   

Myślę, że kwestie: umiejętności myślenia strategicznego, motywacji do takiego myślenia oraz jego realizacji (np. w postaci egzekucji efektów takiego myślenia wobec tych, którzy strategicznie myśleć nie potrafią ) – to są różne rzeczy.

Sprawa kija i marchewki związana jest tylko z tą ostatnią kwestią. Największy kij i najsmakowitsza marchewka nie sprawą, że muminek albo cwaniaczek zacznie myśleć strategicznie, ani nawet że zacznie odczuwać jakąkolwiek tego potrzebę. Będzie działać z obawy przed doraźnymi dolegliwościami, albo w nadziei na doraźną konsumpcję. W dodatku takie zachowanie będzie racjonalne, tyle że polegające na racjonalności partykularnej - na szczęście ją też można niekiedy "strategicznie" eksploatować.

Co innego z rozgrywaniem strategii – szczególnie wtedy jak ma ona się dokonywać np. w środowisku obciążonym muminkami. Zgoda, że sensowna strategia musi brać pod uwagę w jakim środowisku ma być realizowana i przewidywać jakieś środki, by mogła być skutecznie wykonana, np. w postaci regularnego obijania opornych, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ale też winna być pragmatyczna (co da się zrobić, z tego co w ogóle chcemy i jakim kosztem), nie generując niepotrzebnych bytów (np. w postaci jakichś wyszukanych mechanizmów represji), wtedy gdy nie jest to potrzebne.

Co do motywacji – skoro myślenie strategiczne jest z definicji długofalowe i dotyczy osiągania jakichś ogólnych lecz ważnych celów, wykracza poza bieżący kij i marchewkę i wszelkie te dolegliwości i partykularne biblioteczne koszty, o których pisałeś. Wydaje mi się że w przypadku w obecnym stanie rzeczy dla bibliotek jedynym sensownym kontekstem i motywem takiego myślenia jest uzasadnione przekonanie, że postawy prospołeczne, prorozwojowe, innowacyjne, czy efektywności ekonomicznej i ich skutki są pozytywne i społecznie pożądane, a odmienne nie. A że nie ma to żadnej sankcji „karnej”, to niczego nie zmienia w zakresie potrzeby i sensowności takiego myślenia i działania. Myślę, że jest o uzasadnienie ostateczne, którego dalej nie trzeba dowodzić. Można też wskazać wątek survivalowy, który jest połowicznie szczęśliwy, bo z gruntu defensywny i trudno sprawdzalny w krótkim czasie.

Nie wierzę też, że nie wierzysz w samoorganizację (jaka to nadrzędna władza i jaka urzędowa strategia wyprodukowała EBIB, gdzie się podziała urzędowo i politycznie namaszczona PBI z wielką kasą?), choć prawdą jest, że w takim społeczeństwie jak nasze – o nikłym stopniu społecznego zaufania, o spontaniczności w tym zakresie trudno myśleć. Nie zmienia to faktu, że jest to w dłuższej perspektywie najefektywniejsza forma grupowego współdziałania i dlatego warto do niej zmierzać. A wniosek stąd taki, że jeśli samoorganizacja w jakiejś grupie nie zachodzi naturalnie, to można próbować ją prowokować, demontując, na ile się da, przeszkody które ja utrudniają.
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
olek 


Wiek: 60
Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 17
Skąd: Wrocław
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 7/8
 87%
Wysłany: 2008-06-29, 01:07   

relis napisał/a:
(...)
Nie wierzę też, że nie wierzysz w samoorganizację (jaka to nadrzędna władza i jaka urzędowa strategia wyprodukowała EBIB, gdzie się podziała urzędowo i politycznie namaszczona PBI z wielką kasą?), choć prawdą jest, że w takim społeczeństwie jak nasze – o nikłym stopniu społecznego zaufania, o spontaniczności w tym zakresie trudno myśleć. Nie zmienia to faktu, że jest to w dłuższej perspektywie najefektywniejsza forma grupowego współdziałania i dlatego warto do niej zmierzać. A wniosek stąd taki, że jeśli samoorganizacja w jakiejś grupie nie zachodzi naturalnie, to można próbować ją prowokować, demontując, na ile się da, przeszkody które ja utrudniają.


W samoorganizację wierzę, ale nie wierzę w możliwości jej skalowania. Najlepiej prosperują u nas na tej zasadzie przedsięwzięcia jedno lub kilkuosobowe. Większe prędzej czy później osiągają kres swoich możliwości - jak np. EBIB, którego potencjał rozwojowy jest niewykorzystany, bo wymagałoby to instytucjonalnego wsparcia, którego wciąż nie ma. A przecież ogólnopolska koordynacja czegokolwiek, to nieporównanie większe przedsięwzięcie.

Błąd PBI z kolei polegał na tym, że była to klasyczna "ryba", a nie "wędka". Chodzi mi o tworzenie narzędzi, a nie gotowych rozwiązań. Usuwanie przeszkód jest pożyteczne, ale w gruncie rzeczy mało... strategiczne! Jest taka wschodnia mądrość:
Człowiek niosący kamienie, kiedy znajdzie diamenty, odrzuca to co niósł. Ale samo odrzucenie kamieni nie powoduje znalezienia diamentów.

Wracając do sprawy koordynacji digitalizacji, to uważam, że powinien powstać urzędowy wykaz obiektów zdigitalizowanych (tak jak istnieje urzędowy wykaz druków) oraz urzędowy wykaz obiektów przeznaczonych do digitalizacji. Kilkakrotnie o tym pisałem, ale za każdym razem, pomysł był zatapiany przymiotnikami w rodzaju "centralistyczny i "biurokratyczny", co jednym się kojarzy z PRLem, drugim z Brukselą, ale zawsze niedobrze. Bez takiego narzędzie, które umożliwiałoby np. racjonalne dzielenie środków, unikanie niepotrzebnych powtórzeń i planowe zabezpieczanie zasobów, jakakolwiek koordynacja to mrzonki. Przy samoorganizacji dziesięciu się będzie koordynować a pozostała setka będzie po cichu robić swoje. Bo tak jest po prostu wygodniej.

Stworzenie tych wykazów powinno mieć budżet porównywalny z innymi centralnymi rejestrami - inaczej nie wyjdziemy z fazy amatorszczyzny. Oczywiście nadzieje na tak światłe myślenie ze strony jakiejkolwiek agendy rządowej są najprawdopodobniej płonne. Scenariusz bardziej prawdopodobny to tworzenie różnego rodzaju substytutów, chaotycznie zarządzanych i posklejanych z dziesiątków rożnych technologii. Będzie w to uwikłana armia ludzi, która znów się uszarpie i umęczy zamiast normalnie pracować, zaś wynik będzie znów niewspółmierny do wykonanego wysiłku.

Przy okazji warto by może nadmienić, że jakakolwiek strategia wymaga postawienia celu i zapewnienia środków inaczej to jest "wishful thinking" a nie strategia. Może mam już syndrom wypalenia zawodowego, ale nie kręcą mnie już nierealistyczne dywagacje grupki zapaleńców na jakiejś niszowej konferencji, czy dyskusje na "ogólnopolskim" forum, które zna i odwiedza zwarta grupka zwolenników. Ja się już w życiu nadywagowałem i teraz chciałbym brać udział w sensownej i systematycznej działalności, bo mam już 10 TB danych i za chwilę ich zabezpieczanie będzie mi zajmować większość czasu. Przypuszczam, że wiele bibliotek ma na CD i DVD jeszcze większe zasoby, ale spokojnie "śpi" w nadziei, że te krążki będą zawsze czytelne. A to tylko jeden z problemów.

Czy jesteśmy w stanie poważnie dyskutować o strategii? Bożena Michalska rozpoczęła ciekawy, moim zdaniem, wątek: http://forum.biblioteka20.pl/viewtopic.php?t=227
Dwa tygodnie temu. Zero odzewu.
_________________
Aleksander Radwański
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
 
     
ws 
ws

Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 89
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 8
HP: 0/159
 0%
MP: 76/76
 100%
EXP: 8/19
 42%
Wysłany: 2008-07-01, 11:10   

olek napisał/a:

Wracając do sprawy koordynacji digitalizacji, to uważam, że powinien powstać urzędowy wykaz obiektów zdigitalizowanych (tak jak istnieje urzędowy wykaz druków) oraz urzędowy wykaz obiektów przeznaczonych do digitalizacji.


Czy ten wykaz ma być drukowany na papierze, opisy w III stopniu szczegółowości i z Narodowym Godłem na pierwszej stronie, tak jak np. Przewodnik Bibliograficzny?
Obecnie istnieje kilka podmiotów z ambicjami, które takie wykazy mogłyby prowadzić: Biblioteka Narodowa, NUKat, Departament Informatyzacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (jeszcze raz bardzo serdecznie "dziękujemy" za PBI), Wirtualna Biblioteka Nauki ICM. A może powołać Narodowe Centrum Dygitalizacji?
Powstaje w Polsce ostatnio wiele Narodowych Centrów i Narodowych Instytutów. Szkoda, że nie ma czegoś takiego jak JISC (Joint Information Systems Committee) w Wielkiej Brytanii.
_________________
--
WS
 
     
relis 


Wiek: 54
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 14/1490
 1%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2008-07-01, 18:28   

olek napisał/a:


Stworzenie tych wykazów powinno mieć budżet porównywalny z innymi centralnymi rejestrami - inaczej nie wyjdziemy z fazy amatorszczyzny. Oczywiście nadzieje na tak światłe myślenie ze strony jakiejkolwiek agendy rządowej są najprawdopodobniej płonne. Scenariusz bardziej prawdopodobny to tworzenie różnego rodzaju substytutów, chaotycznie zarządzanych i posklejanych z dziesiątków rożnych technologii. Będzie w to uwikłana armia ludzi, która znów się uszarpie i umęczy zamiast normalnie pracować, zaś wynik będzie znów niewspółmierny do wykonanego wysiłku.


No właśnie – płonne – łagodnie rzecz ujmując. Cóż w takim stanie rzeczy robić i na co mieć nadzieję? I czy przypadkiem, Aleksandrze, konstatując jak wyżej i zauważając nierozwijanie wątku Bożeny Michalskiej, nie sugerujesz jednak jakieś formy samoorganizacji? ;-)

To co robimy tworząc biblioteki regionalne takie jakie są – bierze, moim zdaniem zupełnie strategicznie, bo realnie, tę „urzędową” niemoc pod uwagę. A „konkurencja”, o której wspomniał ws nie czeka, bo jak mi się wydaje, dla niej strategia to nie planowy wspólny namysł i działanie, ale gra. No to gramy.

Świetnie byłoby, gdyby ludzie zajmujący się tworzeniem cyfrowych zasobów spotkali urzędników (i polityków), którzy oprócz mówienia o potrzebie budowania społeczeństwa informacyjnego, gospodarki wiedzy, ważności zasobów cyfrowych wychodzili poza deklaracje, mieli świadomość potrzeby ciągłego i stałego finansowania digitalizacji oraz byli w stanie te środki na takie inicjatywy jak BC zapewnić. Tylko - gdzie oni są?
Uważam, że digitalizacja, a szczególnie strategia digitalizacji dla kraju i jej koordynacja to zbyt poważna sprawa, by pozostawiać ją urzędnikom.

U nas jest często tak, że formalizacja i strukturyzacja nie ma na celu usprawnienia działań, ale jest celem samym w sobie – no bo warto być w jakiejś dętej z nazwy komisji czy innym ciele, w którym zresztą rychło zaczynają się partykularne gierki albo utracjuszowskie wojny na prestiże.
Już takie zadanie jak samo opracowanie jakiejkolwiek strategii na większą skalę jest znacznym wysiłkiem i wymaga współpracy wielu ludzi: urzędników, którzy powiedzą czego chcą i utworzą niezbędną prawną i finansową niszę (i tu nie więcej) dla: informatyków, bibliotekarzy, lingwistów, historyków, prawników, etc, by umożliwić zrobienie jakichś opracowań cząstkowych, badań, projektów pilotażowych, mając to na względzie że część tych środków, ze względu na konieczność eksperymentowania i zmienność technologii, pójdzie w powietrze. I których sensownie wyspowiada się z uzyskanych efektów. Wtedy widać, kto co jest wart.

Takie coś musiałoby działać właściwie w sposób ciągły bo wiele się zmienia i pojawiają się nowe problemy – digitalizacja dla projektujących i utrzymujących takie zasoby to jazda na dzikim koniu, choćby ze względu na cechy samej technologii. No jasne, że dużym problemem byłaby merytoryczna rekrutacja do tego czegoś, by uniknąć społecznie inteligentnych inaczej, którzy chętnie „zasiądą”, by trzymać rękę na pulsie albo odhaczyć ciekawy punkt w CV i zamierzają decydować o hightech, choć mają problemy z wysłaniem maila. Wyrzucamy kamienie, poszukujemy diamentów.

A potem można myśleć o urzędowym, pewnym niezbędnym (ze względu na publiczne środki) usztywnieniu zamierzenia, o programach merytorycznych sensownie, delikatnie opakowujących dobrze wygrzane rozwiązania i standardy. O promowaniu ich, także w drodze warunkowania kontraktowania cyfrowych treści i dystrybucji środków w zależności zachowywania tych reżimów ( w końcu zasoby te mają być "wieczyste"). Wtedy też twórcy cyfrowych zasobów będą mieli wzgląd na programy Państwa czy samorządów, które chciałyby widzieć w sieci w pierwszej kolejności, ze względu na aktualne badania naukowe, stan zachowania oryginałów czy potrzeby edukacyjne. W świecie tak się robi i to działa, a u nas czemuś nie może i robi się to co można - lokalnie i skromnymi środkami.
Chcieć muszą wszyscy zainteresowani. Czy mamy jakąś realną moc by zainteresować niezainteresowanych?
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
olek 


Wiek: 60
Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 17
Skąd: Wrocław
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 7/8
 87%
Wysłany: 2008-07-01, 21:14   

relis napisał/a:
(...)
Chcieć muszą wszyscy zainteresowani. Czy mamy jakąś realną moc by zainteresować niezainteresowanych?


Mamy. Musimy tylko przestać myśleć kategoriami "jak wyrwać pieniądze" i napisać wiele projektów, mądrzejszych niż "a ja zeskanuję 150% normy!"
Czy ktoś próbuje aplikować o pieniądze na analizy lub prace studialne? Czy w naszych ośrodkach akademickich bez końca będzie się tylko kompilować zagraniczne artykuły? Jest co badać!

Interesowaniu niezainteresowanych nie sprzyja też pogardliwe traktowanie urzędników, wiedzących o pieniądzach do wzięcia więcej niż większość wypowiadających się tutaj. Czy jedynym komentarzem na temat wykazu jest drwina z pieczątki i III stopnia szczegółowości opisu? Może w ogóle się będziemy wstydzić swojej bibliotekarskiej proweniencji?

Mówisz:
relis napisał/a:
(...)
A potem można myśleć o urzędowym, pewnym niezbędnym (ze względu na publiczne środki) usztywnieniu zamierzenia, o programach merytorycznych sensownie, delikatnie opakowujących dobrze wygrzane rozwiązania i standardy. O promowaniu ich, także w drodze warunkowania kontraktowania cyfrowych treści i dystrybucji środków w zależności zachowywania tych reżimów ( w końcu zasoby te mają być "wieczyste").


Podpisuję się pod tym obiema rękami. Obawiam się tylko, ze to nie zadziała, tak ja nie zadziałało dla komputeryzacji bibliotek. Po kilkunastu latach nie mamy ani strategii, ani promowania "wygrzanych" rozwiązań i standardów. Dyskusje jednak ustały, bo już wszystko powiedziano. Sytuacja jest zaś taka, ze kogo stać i kto się zorganizuje - ten ma. Nie powstało żadne wspólne know-how z powodów, które długo by tu wyłuszczać. Ja uważam, że decydująca była tu nieobecność państwa i sprzeczne interesy bibliotek, które zamiast współdziałać, do dziś konkurują (vide spory na linii NUKAT - BN).

Obawiam się, obserwując losy digitalizacji, że ten schemat się powtórzy. Dojdziemy do sytuacji, w której każdy będzie coś dzióbał na boku, zaś państwo znów się odmelduje, co oznacza mikre pieniądze (nie sądzę by europejskie programy digitalizacyjne trwały wiecznie). Po prostu ostrzegam, że tak będzie, bo jako staruch w tym towarzystwie niejedno już widziałem.

Na koniec jeszcze jedna sprawa. Przewijają się tu takie anarchizujące klimaty, wedle których każda siermiężna ewidencja to przeżytek i nudziarstwo. Po części się zgadzam, jednak trzeba odróżniać samo przetwarzanie zasobów, od organizowania działań wokół nich. Tutaj nie ufałbym "modelom rozproszonym", bo w praktyce organizacyjnej jest to model "ratuj się kto może".
_________________
Aleksander Radwański
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
 
     
ws 
ws

Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 89
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 8
HP: 0/159
 0%
MP: 76/76
 100%
EXP: 8/19
 42%
Wysłany: 2008-07-02, 09:15   

olek napisał/a:

Obawiam się, obserwując losy digitalizacji, że ten schemat się powtórzy. Dojdziemy do sytuacji, w której każdy będzie coś dzióbał na boku, zaś państwo znów się odmelduje, co oznacza mikre pieniądze (nie sądzę by europejskie programy digitalizacyjne trwały wiecznie).


Nie drwię, z rejestrów. Uważam tylko, że najpierw należy wpisać się w programy, strategię i politykę państwa z naszymi działaniami. Rejestr może prowadzić tylko takie "ciało", które będzie miało "narzędzia" (czytaj: finanse) do skutecznego działania.
Jeśli o programy chodzi, to warto przeczytać opublikowany przez MNiSzW ponad rok temu "Program rozwoju infrastruktury informatycznej nauki na lata 2007-2013". Jest tam też o zasobach bibliotek cyfrowych (ponad 60 tys. zdygitalizowanych obiektów) i o dLibra (ponad 130 instytucji i archiwów ją stosuje). Pytania. Obecnie biblioteki cyfrowe udostępniają ponad 150 tys. obiektów, w ilu instytucjach w kraju stosowane jest oprogramowanie dLibra? Kto i z jakiego resortu miałby dygitalizaty rejestrować i czy tylko te udostępniane w sieci czy też robione na DVD do "do szafy"? W programie zapisano zadania A.1. o nakładach 900 mln PLN (w tym A.1.3 dofinansowanie oprogramowania, baz danych oraz bibliotek wirtualnych nauki); A.3. Infrastruktura usług bazowych, oprogramowania i zasobów cyfrowych* ponad 1800 mln PLN (* projekty finansowane ze środków innych niż środki budżetu nauki). Ale uprawnionymi podmiotami do otrzymania wsparcia finansowego MNiSzW są jednostki naukowe i akademickie. Planowane jest dofinansowanie KDM jako serwisów typu biblioteki cyfrowe nauki. Przy ilu KDM działają biblioteki cyfrowe rejestrowane w FBC? DIR działa przy ICM (to chyba jest KDM). Sam Program jest nierówny w jednym miejscu pisze się o Narodowych Celach Strategicznych a w innym pozwala się na stosowanie dysków w technologii FATA/SATA do archiwizacji danych. Pełno tu nierozwiązanych akronimów. Bibliografia odsyła do stron i portali WEB. Wśród niewielu polskich pozycji znajdują sie książeki/raporty(?), których tekstu nie można znaleźć w sieci, nie rejestruje ich katalog BN, NUKat czy nawet KaRo. Np.:

    J.Węglarz, K. Wiatr, M. Stroiński, S. Starzak, C. Citko: Zasady budowy inteligentnej infrastruktury eNauki w Programie PIONIER2 2007-2013: „Zaawansowane platformy usługowe”, Poznań-Kraków-Łódź-Białystok, czerwiec-listopad 2006
    J.Węglarz, K. Wiatr, M. Stroiński, S. Starzak, C. Citko: Koncepcja programu PIONIER2 – „Zaawansowane Platformy Usługowe”, Poznań-Kraków-Łódź-Białystok, czerwiec-listopad 2006


Jeszcze raz powołam się na przykład JISC i ich JISC Strategy 2007-2009. Oba Programy niby traktują o podobnych zadaniach, ale różnica poziomów jest porażająca.
_________________
--
WS
 
     
olek 


Wiek: 60
Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 17
Skąd: Wrocław
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 7/8
 87%
Wysłany: 2008-07-02, 20:00   

ws napisał/a:
(...)
Nie drwię, z rejestrów. Uważam tylko, że najpierw należy wpisać się w programy, strategię i politykę państwa z naszymi działaniami. Rejestr może prowadzić tylko takie "ciało", które będzie miało "narzędzia" (czytaj: finanse) do skutecznego działania.
Jeśli o programy chodzi, to warto przeczytać opublikowany przez MNiSzW ponad rok temu (...)


Tego typu dokumenty trzeba śledzić, ale osobiście nie mam do tego wielkiego przekonania po lekcji, jaką przerobiłem na przykładzie dokumentów eEurope, ePolska itp. Czegóż tam nie deklarowano!

Niestety w Polsce dokumenty nie służą planowaniu działań tylko werbalnemu deklarowaniu "woli politycznej". Na tym etapie pieniądze zawsze są. Potem zawsze są ważniejsze cele i brzytwa tnie równo, zostawiając Ikonkę i PBI (dzięki i za to, Panie Sz... :-( )

Wydaje mi się, że centralna ewidencja to prosta idea, pożyteczne narzędzie, dobre ćwiczenie na współdziałanie w skali krajowej i świetny test intencji różnych podmiotów. Bo przecież prędzej czy później te podmioty muszą wypracować taką formulę, gdzie nikt nie dąży do dominacji ani nie przedkłada na plan pierwszy swoich partykularyzmów.
Bez tego typu narzędzi zarządzanie jakimikolwiek pieniędzmi będzie zupełnie dowolne.
_________________
Aleksander Radwański
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
 
     
ws 
ws

Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 89
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 8
HP: 0/159
 0%
MP: 76/76
 100%
EXP: 8/19
 42%
Wysłany: 2008-07-03, 12:05   

Jeszcze raz powołam się na JISC i raport: Digitisation in the UK – the case for a UK Framework. Po przeczytaniu tylko 'executive summary' wydaje się, że przedstawiono tam dyskutowane tu zagadnienia w szerszej perspektywie a wyartykułowane zalecenia powinno się realizować i w Polsce.

Polecam też stronę JISC Libraries of the Future, z której ten raport pochodzi.
_________________
--
WS
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Biblioteka 2.0 : Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych [Dokument elektroniczny] - Tryb dostępu http://forum.biblioteka20.pl
Korzystanie z portalu oznacza akceptację naszej polityki prywatności.
Strona wygenerowana w 0.1 sekundy. Zapytań do SQL: 8