Biblioteka 2.0 on Facebook
Biblioteka 2.0 Strona Główna

Biblioteka 2.0
Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
BN tworzy portal dostępowy i koordynujący digitalizację
Autor Wiadomość
olek 


Wiek: 60
Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 17
Skąd: Wrocław
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 7/8
 87%
Wysłany: 2008-03-16, 10:52   Re: Prace zespolu ds. digitalizacji

Bozena Michalska napisał/a:
(...)
W zespole digitalizacji wypracowalismy dwa duze dokumenty robocze, ktore chcialam opublikowac w EBIB, ale nie dostalalm zgody Przewodniczacego zespolu Tomasza Makowskiego. Szkoda, bo uwazam, ze juz powinny byc dla wszystkich dostepne. Wiele osob ciezko pracowalo nad tymi raportami, takze i niektorzy z was, muzealnicy, archiwisci.

Te dokumenty to:

1. Polska strategia digitalizacji i budowania zasobów cyfrowych
dla instytucji kultury i nauki na lata 2007-13
Warszawa, projekt lipiec/listopad 2006
(opracowane zespol pod moim kierunkiem)
2. Opracowanie standardów technicznych
dla obiektów cyfrowych
tworzonych przy digitalizacji dziedzictwa kulturowego przygotował Zespół Roboczy w składzie: Tomasz Kalota, Dariusz Paradowski, Grzegorz Płoszajski, Kazimierz Schmidt
(...)


Nie wiem na co czeka Pan Makowski, bo przecież za chwilę te dokumenty będą zupełnie zdezaktualizowane. Przez dwa lata realia technologiczne ulegają przecież całkowitej zmianie!

Chciałbym być złym prorokiem, ale model "współpracy" z BN ćwiczyliśmy już na przykładzie NUKAT. Skończyło się na jawnej wrogości i oskarżeniach o podbieranie opisów (no bo to przecież "wszyscy żerują" na mrówczej pracy twórców Przewodnika Bibliograficznego. Fakt, że NUKAT wielokrotnie miał opisy szybciej niż publikował je PB nikomu nie daje do myślenia).

Analogie rzucają się w oczy. Najpierw bibliotekarze z różnych ośrodków, wobec braku aktywności BN na danym polu, organizują się i wypracowują dobrze działający model ogólnokrajowej współpracy, zaś na końcu pojawia się BN z pretensjami do odgrywania roli lidera.

Nie bagatelizowałbym postawy BN. Uważam, że pomimo sensownych postaw pojedynczych ludzi z BN jest to instytucja chronicznie niezdolna do współpracy. Dlatego uważam, że trzeba na wszelkich forach i konferencjach uporczywie domagać się od BN zajmowania stanowiska w sprawie bibliotek cyfrowych oraz prezentować własną ofertę. Inaczej dLibra zostanie zepchnięta do roli "jednego z systemów używanych w BN" zaś dorobek obecnych bibliotek cyfrowych zostanie uznany za nieistotny. To się wydaje niemożliwe, ale parę lat temu tak samo wydawało się twórcom NUKATu. Dziś zupełnie poważnie mówi się, że NUKAT jest w zasadzie niepotrzebny wobec dostępności zasobów BN.
_________________
Aleksander Radwański
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
 
     
Tomasz Kalota 
Tomasz Kalota


Wiek: 48
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 322
Skąd: Wrocław
Poziom: 16
HP: 0/556
 0%
MP: 265/265
 100%
EXP: 30/39
 76%
Wysłany: 2008-03-16, 15:39   

DarekP napisał/a:
Po reakcji (odwrotnej niż spodziewana) forumowiczów na post dyrektor Katarzyny Slaskiej mam wątpliwości czy moja wypowiedź ma sens, ale ponieważ zostałem wywołany po nazwisku - spróbuje choc mala korekte.
(...)

Witaj Darku :-) . Twoja wypowiedź bardzo ma sens i bardzo fajnie, że zdecydowałeś się zabrać głos. Mam też nadzieję, że nie będzie to ostatnia wypowiedź i będzie szansa na szerszą debatę. Na początek chciałem bardzo wyraźnie podkreślić, że moje wypowiedzi, nieraz zabarwione pewną złośliwością, nie są wymierzane w nikogo personalnie. Jestem jak najbardziej daleki od tego żeby generować niepotrzebne konflikty. Uważam jednak, że powstała niezdrowa sytuacja, która może nam wszystkim zaszkodzić więc lepiej będzie jak postaramy się wszystko wyprostować.

DarekP napisał/a:
(...)
Nadal liczę na współpracę nie tylko w sprawie ankiety, a jeśli któreś z jej pytań wyda się Państwu nieodpowiednie, można przecież na nie po prostu nie odpowiadać.

Myślę, że na współpracy wszystkim nam zależy i dlatego tym bardziej uważam, że Twój głos na forum jest ważny.



Chciałbym też odnieść się do kilku kwestii poruszonych przez p. dyr. Katarzynę Slaską

KS napisał/a:
(...)
Biblioteka Narodowa jest zobowiązana tworzyć bibliografię narodową – i dopóki opisowi i przechowywaniu podlegają dokumenty o postaci fizycznej sprawa jest oczywista, ale gdy pomyśli się o tysiącach dokumentów online obecnych w przestrzeniach polskiego Internetu, które należałoby zarchiwizować, skatalogować i udostępniać, zwłaszcza wtedy, gdy już z Internetu znikną – czy można dziwić się, że „w cyberprzestrzeni też chce być Narodowa przez wielkie N”? Nie tyle chce, co musi, bo to wynika z jej statutowych obowiązków, choć jest bardzo kosztowne (mam tu na myśli głównie koszty składowania danych) i skomplikowane organizacyjnie oraz technicznie.
(...)

W naszej dyskusji nie chodzi chyba o to, żeby umniejszać rolę BN. Uważam, że BN powinna reprezentować interes wszystkich bibliotek oraz czytelników i dbać o to, aby dziedzictwo kulturowe narodu było należycie zabezpieczone i popularyzowane. Pani Bożena wspomniała, że dzięki p. dyr. Tomaszowi Makowskiemu i pani Joannie Cichy z MKiDN pojawiły się duże pieniądze na digitalizację z UE, za co jestem oczywiście bardzo wdzięczny i zgoda, że wiele działań miedzy innymi mających na celu pozyskanie funduszy wykracza poza możliwości pojedynczych instytucji. Proszę jednak o zrozumienie, że jako odpowiedzialny i zatroskany obywatel staram się, i nie tylko ja, bo jak widać jest więcej takich osób, zadbać o efektywne wykorzystanie tych funduszy. Chciałbym również aby Biblioteka Narodowa kraju, którego jestem obywatelem była przez duże N i chciałbym być dumny z naszej Biblioteki Narodowej. Mam jednak wrażenie, że nasza Biblioteka Narodowa traktuje nas po macoszemu. Myślę, że do zobrazowania tej sytuacji właściwe będą słowa byłego ministra MKiDN p. Kazimierza Michała Ujazdowskiego, który powołał Zespół ds. digitalizacji. W momencie kiedy rezygnował z pełnionych przez siebie funkcji w partii powiedział coś takiego: "nie kwestionuję przywództwa, ale nie mogę zgodzić się ze sposobem prowadzenia polityki". Nie jest to dosłowny cytat, ale mam nadzieję, że wiernie odtworzyłem intencję. Mniej więcej podobna sytuacja jest z naszą Biblioteką Narodową. Chcę jeszcze raz wyraźnie podkreślić że ta uwaga nie jest kierowana pod adresem żadnej osoby, moją intencją jest zobrazowanie relacji pomiędzy instytucjami (BN i inne biblioteki).

KS napisał/a:
(...)
Stąd idea Narodowego Repozytorium Dokumentów Elektronicznych, którego celem będzie gromadzenie wszystkich typów dokumentów cyfrowych i które, oczywiście po odpowiednich zmianach w prawie, będzie mogło gromadzić również egzemplarz obowiązkowy dokumentów elektronicznych oraz rezultaty harvestowania polskiego Internetu. Takie rozwiązania są od niedawna wprowadzane w kolejnych krajach europejskich, a udostępnianie zgromadzonych danych musi odbywać się z poszanowaniem praw autorskich.
(...)

Idea bardzo szczytna, ale skąd przekonanie, że BN jest w stanie zrobić coś takiego sama. Dokument, który jest tak pilnie strzeżony, który jest efektem gigantycznej pracy p. Grzegorza Płoszajskiego, za co należy mu się bardzo duże uznanie (trzeba oddać cesarzowi co cesarskie) pokazuje skalę problemów z jakimi trzeba się zmierzyć przy budowie repozytoriów cyfrowych. Dlaczego BN, która jest instytucją raczej humanistyczną zakłada, że sama rozwiąże te problemy? Bardzo trafnie skomentował to Skarbimir.
sk napisał/a:
(...)
Naprawdę sądzą Państwo, że instytucja, która nie całkiem radzi sobie ze zliczaniem osób odwiedzających jej witrynę (por. uwagi p. Werli), znajdzie skuteczniejsze sposoby przeczesywania Sieci i co więcej, zarchiwizuje, opracuje (sic!!!) i zdoła udostępnić w nadającej się do użycia postaci petabajty danych we wszelkich formatach?

Nawet nie będę wspominał o tym, że traktowanie Internetu w kategoriach zbioru gotowych, statycznych "dokumentów" jest nieporozumieniem i że w ogóle nie jest dla mnie jasne, co to jest "polski Internet".

Obawiam się, że centralistyczny gigantyzm takich projektów prowadzi w ślepą uliczkę, a najbardziej widocznym efektem będzie odsysanie publicznych pieniędzy, które można by spożytkować na mniejsze, ale dobrze przemyślane projekty.
(...)

Tak gigantyczne projekty muszą być realizowane we współpracy z poważnymi naukowymi instytucjami technicznymi. Jeśli tak nie będzie to obawiam się, że zamiast Narodowego Repozytorium Dokumentów Elektronicznych powstanie PBI Second Edition, tylko pod inną nazwą.

KS napisał/a:
(...)
Większość bibliotek cyfrowych powstała jako inicjatywy oddolne, a nie z zaleceń ministerialnych. To prawda i wielka chwała dla ich twórców. Ale zasoby rosną i będą rosły, digitalizacja oraz bezpieczne przechowywanie petabajtów plików cyfrowych są bardzo kosztowne – czy pojedyncze instytucje kultury są w stanie sobie na takie stałe i duże koszty pozwolić bez dotacji czy to z ministerstw czy z innych źródeł?
(...)

Pojedyncze instytucje zdecydowanie nie są w stanie sobie na takie koszty pozwolić i dlatego chyba powstała ta dyskusja. Z pewnością nie jest sobie w stanie pozwolić na takie koszty pojedyncza Biblioteka Narodowa, a działając w pojedynkę nie jest sobie również w stanie poradzić z efektywnym skonsumowaniem dotacji unijnych czy ministerialnych.

KS napisał/a:
(...)
Komisja Europejska zaleca partnerstwo publiczno-prywatne, co w przypadku Polski oraz innych tzw. państw nowej Unii, w obliczu funkcjonujących uregulowań prawnych, jest niezwykle trudne.
(...)

Z pewnością łatwiej będzie sobie poradzić z partnerstwem publiczno-prywatnym jeśli nauczymy się wcześniej partnerstwa publiczno-publicznego. Zalecenie UE wynika prawdopodobnie z założenia, że takie instytucje jak biblioteki, archiwa, czy muzea nie są w stanie same poradzić sobie ze skalą problemów towarzyszących digitalizacji i długoterminowemu przechowywaniu zasobów cyfrowych. Tym bardzie więc należy podjąć PARTNERSKĄ współprace z instytucjami technicznymi, które są zdecydowanie lepiej przygotowane do podjęcia wyzwań technologicznych.

KS napisał/a:
(...)
Dlatego, mimo wszystkich zastrzeżeń, bardzo ważna jest w tych kwestiach odgórna koordynacja.
(...)

Zgoda, ale pod warunkiem, że słowo koordynacja nie stanie się synonimem słowa uzurpacja.


Na koniec proponuję proste ćwiczenie na zbiorach. Poniżej wypunktowałem kilka określeń/zwrotów. Zadanie polega na stworzeniu dwóch grup określeń/zwrotów, tak aby oddzielić te, które do siebie nie pasują.

1. współpraca
2. koordynacja
3. wspólny punkt dostępu
4. Open Acces
5. chciałam opublikować w EBIB, ale nie dostałam zgody Przewodniczącego zespołu
6. dokumenty są u mnie na dysku

Pani Bożeno przepraszam, że wyrwałem Pani słowa z kontekstu, w żadnym wypadku to zadanie nie jest pretensją skierowaną pod Pani adresem. Chciałem tylko pokazać z jakimi oczywistymi nieścisłościami mamy do czynienia przy stosunkowo nieskomplikowanych konstrukcjach logicznych. Budowa wielkiego systemu uwzględniającego możliwość współpracy wielu instytucji jest natomiast zdecydowanie bardziej skomplikowaną konstrukcją logiczną.



Paweł Kukiz w utworze Bo tutaj jest jak jest wyśpiewuje następujące słowa:

Wierzę w to że przyjdzie czas
Wierzę w to że zmieni się
Wierzę w to że ty i ja
Obudzimy nowy dzień


Ja też w to wierzę, ale musimy poważnie potraktować współpracę/partnerstwo w modelu 2.0, model 1.0 już się zdewaluował, zwłaszcza w cyberprzestrzeni, a to w niej mamy współpracować.
_________________
Myśl więziona w księdze jest hańbą dla księgi.

Tomasz Kalota | Digitalizacja.pl | eBooki.com.pl
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Kalota 2008-12-20, 23:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
relis 


Wiek: 54
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 14/1490
 1%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2008-03-16, 20:21   Re: Prace zespolu ds. digitalizacji

Bozena Michalska napisał/a:

Poza tym w zespole ds. digitalizacji zasiadam ja i Mirosław Górny, i my zawsze pilnujmy, by sprawy bibliotek cyfrowych opartych o dlibre byly traktowane z cala powaga.


Daleki byłbym, Bożena, od myślenia w takich kategoriach, bowiem to co próbujemy tu robić to nie jest lobbing na rzecz dLibry, a próba integracji wielu dobrych praktyk i wymiana ich między zainteresowanymi. I dotyczą one nie tylko robienia BC na tym systemie, lecz także innych spraw, jak udana prezentacja w sieci, promowanie otwartości zasobów cyfrowych, czy dobór formatów. To że w tym gronie dość powszechnie ten system wykorzystujemy, związane jest (przynajmniej u nas) z zupełnie pragmatycznym wyborem między użytkowaniem systemów Open Source, gdzie nie wszystkich stać na samodzielne ich rozwijanie i utrzymywanie , a ciężko płatnymi i rozwojowo nieruchawymi produktami komercyjnymi, gdzie każda zmiana w kodzie owocuje niemałym rachunkiem. Model o którym napisał T. Kalota nie dotyczy tylko współpracy bibliotekarze-bibliotekarze, lecz także użytkownicy-wytwórcy, a dLibrowy zespół jest stosunkowo elastyczny i dość szybko reaguje na potrzeby zmian.
Zatem rzecz nie idzie o rozgrywanie jakichś interesów, bo jeśli się to zaczyna - na dłuższą metę tracą wszyscy i "jest tak jak jest".

Dla mnie dość zastanawiające jest to, że z jednej strony prace Zespołu ds. digitalizacji idą jak krew nosa, choć miały regulować mnóstwo rzeczy, dzięki którym, prócz nakreślenia ram technicznych, miały ustalić sposoby i warunki finansowania tworzenia zasobów cyfrowych dla wszystkich zainteresowanych. A rzecz nie idzie tylko o papiery, bo jak czytamy w komunikacie Zespołu na końcu:
Cytat:

Zespół ustalił także, że publiczne środki nie powinny być przekazywane na finansowanie digitalizacji obiektów nie zachowujących standardów metadanych oraz technicznych.

Jednocześnie BN startuje kilkoma projektami, na które zapewne nie poważyliby się Google, Yahoo i Internet Archive razem wzięci. Zatem najpewniej już te standardy zna, zapewne także na podstawie dotychczasowych prac Zespołu ds. digitalizacji (oraz podsumowania naukowych ankiet), tyle że są one nikomu niedostępne i spokojnie wygrzewają się na dyskach.
Niebawem mają pojawić się spore pieniądze na digitalizację i zrozumiałe jest, że wiele instytucji zechce po nie sięgnąć. Może niektóre z nich już takie projekty przygotowały, ponosząc koszty finansowe i koncepcyjne - fajnie, żeby w końcu mogły poznać te standardy i jeszcze lepiej, gdyby nie objawiły się one, w kontekście uchwały Zespołu ds. digitalizacji, zbyt późno.

Wydaje mi się, że akurat inicjatywy sieciowe i digitalne, można układać w takie "gry", w których wygrywają wszyscy i tylko wtedy digitalizacja sensownie ruszy naprawdę, gdy każdy gracz będzie mógł coś wygrać.

Zaś co do postu Pani Dyrektor Katarzyny Ślaskiej - z lektury pierwszego ze wspomnianych unijnych dokumentów nie wynika (do drugiego nie dotarłem), że oczekiwane przez UE rozwiązania mają być centralistyczne, a jedynie skoordynowane i uporządkowane za pomocą strategii, standardów, etc. Wspólny punkt dostępu do zasobów cyfrowych już się robi i nazywa się Europeana.
Także co do:
KS napisał/a:
... digitalizacja oraz bezpieczne przechowywanie petabajtów plików cyfrowych są bardzo kosztowne – czy pojedyncze instytucje kultury są w stanie sobie na takie stałe i duże koszty pozwolić bez dotacji czy to z ministerstw czy z innych źródeł? ... Dlatego, mimo wszystkich zastrzeżeń, bardzo ważna jest w tych kwestiach odgórna koordynacja. Koordynacja taka nie umniejsza oczywiście w niczym wagi inicjatyw pojedynczych instytucji kultury czy ich konsorcjów, a priorytet 5 Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego finansuje przede wszystkim digitalizację zasobów o charakterze regionalnym oraz unikatowych kolekcji o wartościach ogólnonarodowych będących w posiadaniu wielu bibliotek i archiwów w Polsce.

to instytucje kultury już przechowują ogromne ilości danych pochodzące z digitalizacji związane właśnie w przeważającej mierze z regionaliami i m. in. strategia miała określić i otworzyć drogę do sfinansowania tego sposobów. Oczywiście wszystkie te instytucje liczą na stałe finansowanie w tym zakresie, ale jak i skąd - to także miało sie znaleźć w efektach prac Zespołu. Nie za bardzo w tym kontekście rozumiem związek między koniecznością długoterminowego przechowywania plików archiwalnych, a koordynacją (wytwarzania?) No chyba, że będzie ona dotyczyć finansowania lub wdrażania odpowiednich standardów.
Czyżby już zapadły jakieś decyzje w powyższych kwestiach (z postu wynika, że najwyraźniej tak) i jeśli tak, to na jakiej podstawie?
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
Bozena Michalska 
Bożena Michalska

Dołączyła: 29 Mar 2007
Posty: 140
Skąd: Toruń
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 20/22
 90%
Wysłany: 2008-03-17, 15:51   Nie o dLibre chodzi? O nia tez.

Oczywiscie Remigiusz,

ze nie o sama dLibre chodzi tylko o dorobek kilkunastu bibliotek cyfrowych, ktore akurat ten software maja. Ale jak slysze, ze ten software jest niedobry, to pytam, jakim wiec cudem taka siec powstala i wspolpracuje ze soba? Co mamy w zamian? Jakbysmy mieli lepsze rozwiazanie, to pewnie czesc z nas by je wybrala, ale poki co nie mamy, tylko obietnice i wielkie slowa albo ogromne pieniadze (bardzo dobre rozwiazania wielkich firm).


Powstanie porzadnej sieci BC diagnozowala bym tak, otoz zarowno tworcy oprogramowania dlibra od samego poczatku sa z bibliotekarzami i biedza sie z nami nad nowymi rozwiazaniami, wysluchuja naszych postulatow, a takze my sami nie najgorzej wspolpracujemy ze soba. Choc mogloby byc lepiej, bo nie wszystkie biblioteki cyfrowe uczestnicza w dyskusji, niektore nawet nie trzymaja sie podstawowych standardow - co z nimi robic? To sa takie nasze "zosie samosie".

To ze potrafimy od poczatku spierac sie o rozne rzeczy, podrzucac sobie pomysly i rozwiazania, to jest bardzo wiele, ale na obecnym etapie potrzebujemy czegos wiecej, musimy spotykac sie roboczo w grupach tematycznych przynajmniej dwa razy w roku i porzadkowac pewne sprawy, ktore nam zalegaja.

opisy w miare ujednolicic
wspolny slownik slow kluczowych stworzyc - razem o grant trzeba wystapic na to

i inne sprawy omowic. Na duzych konferencjach tego sie nie da zrobic.
 
     
KS

Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 2
Poziom: 1
HP: 0/18
 0%
MP: 8/8
 100%
EXP: 1/9
 11%
Wysłany: 2008-03-17, 22:14   

Szanowni Państwo,

Na forum przez weekend (+ jeden dzień) pojawiło tak dużo nowych wątków, że trudno mi ustosunkować się do wszystkich, ale wybiorę na dzisiejszy wieczór kilka – moim zdaniem – istotnych.
Nie miałam na myśli harvestowania wszystkich dokumentów obecnych polskim Internecie (czyli wszystkich stron internetowych z domeny .pl), użyłam sformułowania bodajże „tysiące dokumentów online”. Harvestowanie i archiwizowanie całego Internetu to istotnie samobójstwo i nikt na świecie tego nie robi, jak słusznie Państwo zauważyli. Istotne tutaj, poza kwestiami finansowymi i technicznymi, są problemy selekcji dokumentów. Selekcji dokonuje się już przy tworzeniu bibliografii dokumentów publikowanych drukiem, natomiast selekcja dokumentów elektronicznych jest problemem znacznie większej wagi. Pracują nad biblioteki narodowe całego świata i BN nie zamierza tu ani wyważać otwartych (powiedzmy, uchylonych na razie) drzwi ani ambicją przerastać bibliotek krajów wielokrotnie od nas bogatszych i znacznie lepiej dofinansowanych. Niemniej jednak jest to ważny kierunek naszego działania, gdzie możemy uczyć się od innych, którzy zaczęli już przecierać szlaki.
Cieszę się bardzo, że doceniają Państwo rolę BN w działaniach na rzecz zmian legislacyjnych. Ze zmianami w prawie autorskim sytuacja wygląda dość mizernie, wszyscy w Europie zgodnie boleją nad „czarną dziurą XX wieku w bibliotekach cyfrowych”, ale na wyrazach ubolewania się kończy. Interesy rynku wydawniczego przeważają. Przynajmniej na razie. Inaczej sprawa się ma z regulacjami dotyczącymi egzemplarza obowiązkowego. Obowiązująca w Polsce ustawa jest z punktu widzenia dzisiejszej technologii dość archaiczna. I rysuje się szansa na jej zmianę. Takie zmiany, jak wspominałam w poprzednim poście, zaczęły wprowadzać już niektóre kraje europejskie (ostatnio bodajże Finlandia), co zwiększa nasze szanse. Chętnie szerzej o tym napiszę na forum, jeżeli ten temat wyda się Państwu interesujący.
Magiczne słowo „koordynacja”, które wzbudza takie emocje. Trochę to słowo-klucz europejskich dokumentów unijnych dotyczących digitalizacji i przechowywania dokumentów cyfrowych. Zazwyczaj następuje w kontekście konstatacji, że digitalizację cechuje rozproszenie inicjatyw. Koordynacja nie oznacza tu oczywiście powrotu do gospodarki nakazowo-rozdzielczej, szczęśliwie nieznanej większości Europy, lecz w znacznie większym stopniu koordynację dysponowania funduszami, ustalania standardów, określanie ram i warunków, w których digitalizacja i przechowywanie dokumentów w postaci elektronicznej powinno się odbywać. Żeby to ułatwić poszczególne kraje tworzą tzw. strategie digitalizacji, które są dokumentami na dość wysokim poziomie ogólności. Nie wykluczają one, rzecz jasna, inicjatywy poszczególnych instytucji kultury, które najlepiej wiedzą, jakie zbiory i w jakiej kolejności powinny być przekształcane do postaci cyfrowej i jak udostępniane. Wręcz przeciwnie. Powstanie takiego dokumentu w odniesieniu do Polski jest jednym z zadań Zespołu ds. digitalizacji.
To trzy króciutkie refleksje, które mi się nasunęły. Do innych, ewentualnie nowych wątków postaram się nawiązać niebawem.
Katarzyna Ślaska
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2008-03-19, 22:56   

KS napisał/a:
Nie miałam na myśli harvestowania wszystkich dokumentów obecnych polskim Internecie (czyli wszystkich stron internetowych z domeny .pl), użyłam sformułowania bodajże „tysiące dokumentów online”. Harvestowanie i archiwizowanie całego Internetu to istotnie samobójstwo i nikt na świecie tego nie robi, jak słusznie Państwo zauważyli. Istotne tutaj, poza kwestiami finansowymi i technicznymi, są problemy selekcji dokumentów. Selekcji dokonuje się już przy tworzeniu bibliografii dokumentów publikowanych drukiem, natomiast selekcja dokumentów elektronicznych jest problemem znacznie większej wagi. Pracują nad biblioteki narodowe całego świata i BN nie zamierza tu ani wyważać otwartych (powiedzmy, uchylonych na razie) drzwi 9...)

Rzeczywiście, to brzmi bardziej realistycznie. Choć sama przez się selekcja nie musi jeszcze oznaczać mniejszych trudności technicznych, to przynajmniej skala nie budzi grozy :-) . Domyślam się, że na obecnym etapie nie jest jeszcze jasne, jak rozmaite bariery techniczne będą przezwyciężane, co np. z formatami i technologiami, z którymi nie radzą sobie automaty (JavaScript, flash, klasyfikowanie grafiki), co z serwisami, do których dostęp uzależniony jest od zachowań inteligentnych (np. wypełnienia formularza), co z problemem częstych zmian w dynamicznie generowanych witrynach i z zachowaniem odniesień hipertekstowych w archiwizowanych kopiach, co z kwestią ewentualnej konwersji formatów w przyszłości itd. (To niestety tylko wierzchołek góry lodowej...)

Co do samej selekcji, jestem ciekaw, jaki przybierze kształt. Czy pójdzie ambitnie w kierunku archiwizowania i katalogowania wszelkich treści istotnych z punktu widzenia kultury, czy raczej w stronę rutynowego gromadzenia publikacji, powiedzmy, jakoś tam "urzędowo namaszczonych": internetowych wydań prasy ogólnopolskiej, dorobku członków związków twórczych, społeczności akademickiej itp.

KS napisał/a:
Inaczej sprawa się ma z regulacjami dotyczącymi egzemplarza obowiązkowego. Obowiązująca w Polsce ustawa jest z punktu widzenia dzisiejszej technologii dość archaiczna. I rysuje się szansa na jej zmianę. Takie zmiany, jak wspominałam w poprzednim poście, zaczęły wprowadzać już niektóre kraje europejskie (ostatnio bodajże Finlandia), co zwiększa nasze szanse. Chętnie szerzej o tym napiszę na forum, jeżeli ten temat wyda się Państwu interesujący.

Oczywiście, temat egzemplarza obowiązkowego jest bardzo interesujący, przynajmniej dla uprawnionych do otrzymywania EO. Czy czasem zbudowanie wspólnego dla bibliotek polskich repozytorium egzemplarza obowiązkowego książek i czasopism w postaci elektronicznej, posadowionego w Bibliotece Narodowej, do którego biblioteki mające prawo do egzemplarza obowiązkowego miałyby dostęp ograniczony hasłem (cyt. za relis) nie będzie oznaczał przykrego monopolu, kto wie, być może dodatkowo związanego z jakimiś technicznymi niewygodami i utrudnieniami w korzystaniu z egzemplarza? Może zresztą jest to temat na osobny wątek...
 
     
relis 


Wiek: 54
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 14/1490
 1%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2008-03-20, 00:24   

sk napisał/a:

Oczywiście, temat egzemplarza obowiązkowego jest bardzo interesujący, przynajmniej dla uprawnionych do otrzymywania EO. Czy czasem zbudowanie wspólnego dla bibliotek polskich repozytorium egzemplarza obowiązkowego książek i czasopism w postaci elektronicznej, posadowionego w Bibliotece Narodowej, do którego biblioteki mające prawo do egzemplarza obowiązkowego miałyby dostęp ograniczony hasłem (cyt. za relis) nie będzie oznaczał przykrego monopolu, kto wie, być może dodatkowo związanego z jakimiś technicznymi niewygodami i utrudnieniami w korzystaniu z egzemplarza? Może zresztą jest to temat na osobny wątek...


W przytoczonym fragmencie, chciałem zwrócić uwagę na ten koniec (pogrubiony), bo początek nie jest jednoznaczny (nie wiadomo czy chodzi o utwory digital born, czy wszystkie, łącznie z kopiami papierów):
Cytat:
"Zbudowanie wspólnego dla bibliotek polskich repozytorium egzemplarza obowiązkowego książek i czasopism w postaci elektronicznej, posadowionego w Bibliotece Narodowej, do którego biblioteki mające prawo do egzemplarza obowiązkowego miałyby dostęp ograniczony hasłem. Zminimalizuje to w ogromnym stopniu koszty przechowywania nie tylko kopii cyfrowych egzemplarza obowiązkowego, lecz również zoptymalizuje gospodarkę powierzchnią magazynową w największych polskich bibliotekach"

Końcowe dopowiedzenie sugeruje (przynajmniej ja tak rozumiem), że biblioteki uprawnione do EO nie dostaną go w wersji materialnej (papierowej), lecz będą mogły go ściągnąć w wersji cyfrowej, którą BN dostanie od wydawcy. Skoro bowiem mowa o "optymalizacji gospodarki powierzchni magazynowych" (czemu nie?), to jedyne co mi się nasuwa, że nie będą te powierzchnie zastawiane papierowymi EO.
Jest to interesujące, bowiem pamiętna była nie tak dawna batalia o EO, które niespecjalnie w obecnym wymiarze podoba się wydawcom. Jeśli powyższe rozumienie jest OK, to ciekawe co z takim ściągniętym cyfrowym EO, (gdy istnieje w ogóle papierowe wydanie) będą mogły zrobić uprawnione biblioteki (czy wydrukować, jak udostępniać, itp. ?), czy też zostaną czymś w rodzaju terminali BN.
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
anetadr 

Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 161
Skąd: Biblioteka UŚ
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 19/25
 76%
Wysłany: 2008-03-20, 08:16   

Jeśli chodzi o egzemplarz obowiązkowy, to od razu nasuwa mi się problem dotyczący udostępniania. Mianowicie trzeba rozważyć kwestię wypożyczeń międzybibliotecznych. Do tej pory biblioteka przesyłała swój egzemplarz. Jeśli w nowym modelu dostalibyśmy możliwość ściągnięcia kopii cyfrowej, to świetnie. Tylko tutaj znów powraca pytanie postawione przez relisa (co na to wydawcy?).

Aneta
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2008-03-20, 09:02   

Możliwość ściągnięcia kopii cyfrowej? Ho, ho... to wcale nie jest takie oczywiste.

Obawiam się takiego rozwiązania: wyłącznie BN otrzymuje i przechowuje cyfrowy EO, inne podmioty uprawnione są tylko w takim sensie, że mają wgląd po wpisaniu hasła w przygotowanym przez BN interfejsie repozytorium. Czyli stajemy się w praktyce, jak to trafnie określił Remigiusz, terminalem BN. Samo hasło jest kiepskim zabezpieczeniem, zwłaszcza jeśli zna je więcej niż jedna osoba, więc prawdopodobne jest wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń, np. w postaci uniemożliwienia kopiowania, drukowania i zapisywania, może też konieczności zainstalowania specjalnego oprogramowania lub tp. - zatem w takim przypadku stajemy się terminalem o ograniczonej użyteczności.

Już dawno temu w jednym z wątków pisałem, że bierzemy pod uwagę udostępnianie wydawnictw współczesnych w bibliotece cyfrowej - oczywiście tylko w takich granicach na jakie pozwalają przepisy o dozwolonym użytku, czyli na końcówkach w siedzibie biblioteki (art. 28 pkt 3 ustawy o pr. aut. i pr. pokr.). W związku z tym nawet domagaliśmy się od twórców dLibry wprowadzenia koniecznych zabezpieczeń i zdaje się, że w najnowszej wersji poznańskiego oprogramowania te postulaty zostały uwzględnione. Byłoby fatalne, gdyby teraz okazało się, że dostęp do EO mamy tylko via interfejs udostępniany przez BN.

To scenariusz pesymistyczny. Optymistyczny byłby taki, że przepisy prawa określą, jakie warunki techniczne powinna spełnić biblioteka (tzn. jaki poziom bezpieczeństwa musi zapewnić), aby udostępniać cyfrowy EO, a odpowiedni podmiot uprawniony, np. BN, po spełnieniu tych warunków przekazywać będzie kopię pliku cyfrowego EO, czy mówiąc po ludzku, udostępni kopię do ściągnięcia. W wersji jeszcze bardziej optymistycznej krąg uprawnionych byłby określany nie tak jak dziś - w postaci dość arbitralnej listy, ale przez wskazanie kryteriów merytorycznych i technicznych (no bo jaki sens ma zamknięta lista, skoro koszty powielenia i dystrybucji cyfrowej wersji są zerowe?).
 
     
AgaK 


Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 150
Skąd: Warszawa
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 8/25
 32%
Wysłany: 2008-03-20, 12:20   

sk napisał/a:

Już dawno temu w jednym z wątków pisałem, że bierzemy pod uwagę udostępnianie wydawnictw współczesnych w bibliotece cyfrowej - oczywiście tylko w takich granicach na jakie pozwalają przepisy o dozwolonym użytku, czyli na końcówkach w siedzibie biblioteki (art. 28 pkt 3 ustawy o pr. aut. i pr. pokr.).

Albo czegoś nie rozumiem, albo to elektroniczne repozytorium EO to zawoalowana wersja likwidacji prawa do EO dla wszystkich bibliotek (poza BN). A przynajmniej duże ustępstwo na rzecz wydawców, którzy raczej nad spadkiem czytelnictwa w bibliotekach nie rozpaczają. A konsekwencją z pewnością będzie dalszy spadek czytelnictwa, przynajmniej w bibliotekach, które mają EO - kto będzie czytał współczesną beletrystykę na miejscu do celów badawczych lub poznawczych? Bo jeśli chodzi o środki finansowe w budżecie bibliotek na zakup nowości, to raczej się jakoś drastycznie nie zwiększają. Kwestia wypożyczeń międzybibliotecznych w świetle obowiązującego prawa wydaje się oczywista: udostępniać można jedynie na końcówkach terminali na terenie bibliotek. Chyba że wiązałaby się z tym liberalizacja ustawy o prawie autorskim (na to bym jednak nie liczyła). A może wyższa dotacja MK za zakup nowości? Tyle że z niej korzystają tylko biblioteki publiczne.

Miejmy nadzieję, że nie o to chodzi i że dowiemy się bliższych szczegółów na temat tego pomysłu i zasad jego realizacji.
_________________
Agnieszka
 
     
sk 
sk

Dołączył: 19 Lut 2007
Posty: 292
Skąd: KPBC, Toruń
Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: 2008-03-20, 13:28   

Oczywiście, masz rację, że czytanie wersji elektronicznej to jednak nie to samo, co czytanie tradycyjnej książki. Faktem jest też, że gospodarowanie papierowym egzemplarzem obowiązkowym (ale nie tylko obowiązkowym) jest pod pewnymi względami łatwiejsze - nie trzeba tu specjalnych zabiegów, żeby nie narazić sie na zarzut naruszania praw autorskich. Pewnie więc biblioteki posiadające prawo do drukowanego EO chętnie by je zachowały.

Z drugiej strony wszyscy wiemy, jak wydawcy wywiązują się z obowiązku przekazywania egzemplarza. Pomysł udostępniania wersji elektronicznej w KPBC miał na celu uzupełnienie rosnącej z roku na rok luki. Można przypuszczać, że idea elektronicznego repozytorium EO ma przynajmniej w części podobne źródła. Przy tym wprowadzenie cyfrowego EO, tak jak wspomniałem, stwarzałoby szansę zmiany dotychczasowej, co tu dużo gadać, dyskryminacyjnej praktyki jeśli chodzi o wybór uprawnionych.

Hmm, może jednak uda się tym razem nie wylać dziecka z kąpielą?
 
     
mwerla 
Marcin Werla


Wiek: 40
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 251
Skąd: Poznań, PCSS
Poziom: 14
HP: 0/426
 0%
MP: 203/203
 100%
EXP: 27/33
 81%
Wysłany: 2008-03-26, 12:21   Re: Prace zespolu ds. digitalizacji

Bozena Michalska napisał/a:


jesli macie wazne kwestie, ktore musze na najblizszym zebraniu poruszyc to mi napiszcie, ja je sobie zanotuje. teraz mam wynotowane:

1. Magazyn danych _Panie Marcinie nie mam od was informacji Pan Norbert milczy - prosze o pomoc.


Dla wszystkich zainteresowanych - informacje na KMD są na stronach tego projektu: http://kmd.pcss.pl/.
_________________
Marcin Werla
Zespół Bibliotek Cyfrowych PCSS
 
 
     
relis 


Wiek: 54
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 790
Skąd: Biblioteka Śląska
Poziom: 25
HP: 14/1490
 1%
MP: 711/711
 100%
EXP: 24/73
 32%
Wysłany: 2008-03-27, 14:54   

A jaki jest stan zaawansowania tegoż?
_________________
Given enough eyeballs, all bugs are shallow.
ESR
It is not necessary to change; survival is not mandatory. ;-)
Edward Deming

http://relis-blog.blogspot.com
 
 
     
mwerla 
Marcin Werla


Wiek: 40
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 251
Skąd: Poznań, PCSS
Poziom: 14
HP: 0/426
 0%
MP: 203/203
 100%
EXP: 27/33
 81%
Wysłany: 2008-03-27, 15:34   

Z tego co pamiętam, na początku 2008 były zbierane wymagania od użytkowników, a jakoś na jesień 2009 ma system być w stanie wstępnej używalności. Ale mogę mylić szczegóły. Najlepiej w tej sprawie kontaktować się zgodnie z danymi podanymi tutaj: http://kmd.pcss.pl/contact.html
_________________
Marcin Werla
Zespół Bibliotek Cyfrowych PCSS
 
 
     
arcen 
GŚŁ

Dołączył: 20 Lut 2007
Posty: 54
Skąd: BUWr
Poziom: 6
HP: 0/104
 0%
MP: 49/49
 100%
EXP: 3/14
 21%
Wysłany: 2008-03-27, 16:39   

AgaK napisał/a:

Albo czegoś nie rozumiem, albo to elektroniczne repozytorium EO to zawoalowana wersja likwidacji prawa do EO dla wszystkich bibliotek (poza BN).


Udostępnianie elektronicznego EO to jedno, a racjonalizacja i egzekwowanie papierowego EO to drugie. Wydaje mi się, że o ile BN mogłaby centralnie gromadzić wersje elektroniczne, to nie należy rezygnować z wersji papierowych całkowicie, wystarczy racjonalnie zmniejszyć te kilkanaście (w większości fikcyjnych, bo po części nie dających się wyegzekwować) egzemplarzy obowiązkowych do 2-3, które wg. klarownego podziału (ze wzgl. na dotychczasowy profil gromadzenia, ze wzgl. na strukturę kształcenia na danej uczelni, lub specjalność biblioteki instytutowej - klucz takiego podziału można wspólnie wypracować) zostaną przekazane do wskazanych bibliotek. Racjonalość podziału zmniejszy obciążenie wydawców EO, ujednoznaczni, jakie biblioteki zbierają literaturę (naukową) z poszczególnych dziedzin specjalnych, zmniejszy obciążenie powierzchni magazynowej, pozostawiając jednocześnie poszczególnym bibliotekom prawa do EO wg. przyyjętego podziału. Rozwiązanie takie, koordynowane przez DFG (Sondersammelgebiete) funkcjonuje już w Niemczech i, jak się wydaje, również zdało egzamin.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Biblioteka 2.0 : Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych [Dokument elektroniczny] - Tryb dostępu http://forum.biblioteka20.pl
Korzystanie z portalu oznacza akceptację naszej polityki prywatności.
Strona wygenerowana w 0.1 sekundy. Zapytań do SQL: 9