To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
 
Biblioteka 2.0
Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych

Zagwozdki prawne - naruszenie praw autorskich obiektów naszych bibliotek

Bozena Michalska - 2011-05-19, 15:23
Temat postu: naruszenie praw autorskich obiektów naszych bibliotek
nasi informatycy znalezli w sieci naruszenie praw do obiektów z zasobów polskich bibliotek cyfrowych, po naszych interwencjach, właścicel stron czesc z nich już ukrył, ale czesc jesdt

http://www.many-roads.com...-und-schlesien/

chodzi o stare księgi adresowe z Polski, napisałam mu, zeby linkowal do nas, a nie pokazywał je jak swoje, zobaczymy co bedzie dalej.

Po naszych interwencjach wczorajszych podziekowal dLibrze za to, ze moze korzystac z jej zasobów, to juz dobrze, widać, ze ma dobre zamiary, ale dzis poszedl nastepny list, że jednakowoż właściele baz danych są gdzie indziej.

Bozena Michalska - 2011-05-19, 15:25

najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze niemieckie Wikiźródła podając nasze księgi adresowe odsyłały do nas i do Ameryki też do tej prywatnej firmy łąmiącej prawo i twierdzili, ze jest to zgodne z prawem niemieckim.

To niezła zabawa z tym prawem do ochrony baz danych

szabicki - 2011-06-02, 15:30

Zarządzający stroną ManyRoads dorzucili linki do BC, skąd pobrali publikacje zamieszczone na swej stronie i... zostawili równoległe podlinkowanie do siebie.
sk - 2011-06-03, 01:23

Bozena Michalska napisał/a:
To niezła zabawa z tym prawem do ochrony baz danych

Można powiedzieć, zabawa jak na karuzeli - w zależności od tego, jak się obróci, raz pokazuje się marchewka domeny publicznej, raz kij w postaci ustawy o ochronie baz danych...

Bez względu na to, czy jakieś przepisy zostały w tym przypadku złamane, czy nie, to i tak linkowanie do źródła jest przede wszystkim kwestią dobrego obyczaju. Moim zdaniem, poza przypadkami skrajnymi, najlepiej na tym argumencie poprzestać. Jeśli to nie zadziała, to prawdopodobnie przywoływanie ustaw też niewiele pomoże. No bo co? Wynajmiemy adwokata po 500$ za godzinę pracy i będziemy się procesowali przed zagranicznym sądem? Trudno mi w to uwierzyć.

Warto więc sobie uświadomić, że ten ustawowy kij jest dość krótki. Poza tym ma dwa końce, bo jak można wnosić z rozmowy z Marcinem Werlą, mnożenie regulaminowych i prawnych barier w innych sytuacjach może bardziej przeszkadzać, niż pomagać.

Cytat:
[...] Co do kwestii prawnych otwartości danych – Europeana założyła, że sam techniczny dostęp do danych to za mało. Jeżeli mają one być wykorzystywane, to konieczne jest opublikowanie ich na otwartej licencji. Zdecydowano się na Creative Commons Zero, czyli najszersze jak tylko się da w danym systemie prawnym zrzeczenie się praw autorskich i pokrewnych. [...]

W Polsce większość bibliotek nie podaje szczegółowych informacji na temat możliwości wykorzystania na większą skalę metadanych publikowanych na stronach WWW. Niektóre biblioteki (jak na przykład Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowe) wprost powołują się na ustawę o ochronie baz danych. [...] Jednak jawne określenie zasad dalszego wykorzystania danych, zwłaszcza na licencji CC Zero, z pewnością przyczyniłoby się do zwiększenia popularności zbiorów bibliotek cyfrowych. [...]

Cytat dotyczy metadanych, ale to samo można by powiedzieć o samych cyfrowych obiektach.

Ja wolałbym widzieć polskie biblioteki cyfrowe w roli "młodszych sióstr" Wikipedii, której jakoś pełna otwartość nie zaszkodziła, a chyba nawet przeciwnie - przyczyniła się do ogromnego sukcesu. Kiedy ktoś sobie od nas "pożycza", warto mieć w pamięci, jakie miejsce w Internecie zajmuje w tej chwili Wikipedia, kopiowana bardzo często bez zaznaczania cytatów :-) przez gimnazjalistów, studentów i autorów ministerialnych sprawozdań, a jakie chroniona wszelkimi możliwymi copyrightami Encyclopaedia Britannica.

Przyznam też, że trochę mnie niepokoi to rozdwojenie jaźni: prawo autorskie komentowane w kontekście tego, co wolno bibliotekom, okazuje się - także w dyskusjach na tym forum - niesłychanie restrykcyjne, zagraża wręcz fundamentom kultury; natomiast kiedy ktoś wykorzysta cyfrowe zbiory (nb. z domeny publicznej i będące jedynie mechanicznym powieleniem papierowego oryginału, a nie nowymi utworami) w sposób, który bibliotekarzom nie przypada do gustu, zaczyna się od razu ostrzał z najcięższych armat.

To, co robi ManyRoads, niezbyt mi się podoba, ale to w końcu tylko zaniedbywalny margines i nie widzę w tym wielkiego dramatu.

relis - 2011-06-04, 00:05

sk napisał/a:

Przyznam też, że trochę mnie niepokoi to rozdwojenie jaźni: prawo autorskie komentowane w kontekście tego, co wolno bibliotekom, okazuje się - także w dyskusjach na tym forum - niesłychanie restrykcyjne, zagraża wręcz fundamentom kultury; natomiast kiedy ktoś wykorzysta cyfrowe zbiory (nb. z domeny publicznej i będące jedynie mechanicznym powieleniem papierowego oryginału, a nie nowymi utworami) w sposób, który bibliotekarzom nie przypada do gustu, zaczyna się od razu ostrzał z najcięższych armat.

Chyba tak wygląda naturalna dynamika każdej zmiany, szczególnie rewolucyjnej. Radykalizuje się ona, dopóki nie znajdzie się odpowiednia mocna grupa interesu, która ścinając uprzednio konserwatystów, zdolna jest powstrzymać jej bieg w korzystnym dla siebie momencie (władza!), ścinając tych, którzy chcieliby iść dalej. ;-)

Rambler - 2011-06-04, 12:19

Szanowni Państwo! W czym problem???
Czy po to umieszczamy dzieła w bibliotekach cyfrowych (te współczesne i te z domeny publicznej), z nieograniczonym dostępem i prawem kopiowania aby martwić się tym, że jakiś na przykład gimnazjalista z Wejherowa powiesi sobie to na swojej stronie internetowej lub blogu???
Raczej powinniśmy się cieszyć, że komuś to się podoba i przydaje oraz raczej upatrywać w tym sens swojej pracy!
Mam nadzieję, że nie nastąpi dzień, w którym my bibliotekarze, wzorem wydawców akademickich wynajmiemy detektywów żeby tropili ……..ciekawe tylko co? :-)

sk - 2011-06-04, 17:05

relis napisał/a:
sk napisał/a:

Przyznam też, że trochę mnie niepokoi to rozdwojenie jaźni: prawo autorskie komentowane w kontekście tego, co wolno bibliotekom, okazuje się - także w dyskusjach na tym forum - niesłychanie restrykcyjne, zagraża wręcz fundamentom kultury; natomiast kiedy ktoś wykorzysta cyfrowe zbiory (nb. z domeny publicznej i będące jedynie mechanicznym powieleniem papierowego oryginału, a nie nowymi utworami) w sposób, który bibliotekarzom nie przypada do gustu, zaczyna się od razu ostrzał z najcięższych armat.

Chyba tak wygląda naturalna dynamika każdej zmiany, szczególnie rewolucyjnej. Radykalizuje się ona, dopóki nie znajdzie się odpowiednia mocna grupa interesu, która ścinając uprzednio konserwatystów, zdolna jest powstrzymać jej bieg w korzystnym dla siebie momencie (władza!), ścinając tych, którzy chcieliby iść dalej. ;-)

Ok, ja pewnie, mimo letniej pory i szortów, od biedy mógłbym uchodzić za sankiulotę. Licząc z Ramblerem, jest nas już dwóch ;-) . Ale gdzie te Robespierry i Dantony? Rewolucja, która kostnieje jeszcze przed zburzeniem Bastylii, to jest zjawisko z kategorii "implied facepalm" :-) .

relis - 2011-06-05, 10:36

sk napisał/a:
Ok, ja pewnie, mimo letniej pory i szortów, od biedy mógłbym uchodzić za sankiulotę. Licząc z Ramblerem, jest nas już dwóch ;-) . Ale gdzie te Robespierry i Dantony? Rewolucja, która kostnieje jeszcze przed zburzeniem Bastylii, to jest zjawisko z kategorii "implied facepalm" :-) .

Dwóch to Was nawet do sensownej obsługi gilotyny nie starczy, a co tu mówić o głębszej dekonstrukcji. ;-)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group