To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
 
Biblioteka 2.0
Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych

Opac 2.0 i nowe media w bibliotekach - Biblioteka 2.0 w praktyce

AgaK - 2009-01-12, 00:39

Ciekawy projekt Detroit Area Library Network (DALNET) - opracowanie i udostępnianie za pośrednictwem bibliotecznego katalogu filmów z wystąpieniami i wywiadami Martina Luthera Kinga opublikowanymi w YouTube. Opisy dostępne są w katalogu DALNET - można oglądać filmy bezpośrednio w YouTube (link z opisu) lub na stronie z opisem.
Abigail - 2009-04-03, 07:21

Witam

Ja pracuję w czytelni naukowe i jestem właśnie na etapie uzupełniania wiedzy zawodowej. Mam c prawda inne wykształcenie kierunkowe, ale uważam że wszystko można nadrobić gdy się chce. Teoria Biblioteki 2.0 bardzo mi przypadła do gustu. Zwłaszcza, że zanim jeszcze ja poznałam to uważałam, ż biblioteka jak każda inna firma musi zawalczyć o klienta. Niestety okazuje się, że sprawa dla innych nie jest aż tak oczywista.
osoby z którymi pracuje to młody zespół. Najstarsze osoby są po trzydziestce. Wydaje się zatem, że są świadome tego co sie dzieje w czytelnictwie i będą otwarte na owe rozwiązania. Nic bardziej błędnego. Część zespołu namiętnie sie buntuje przeciwko wszelkim innowacjom. Począwszy od usprawnień pracy komputerowej po takie inicjatywy jak rozszerzenia asortymentu lekcji bibliotecznych. I żadne rozmowy nie dają skutku bo im po prostu nie zależy. Już ostatnio zostałam poinformowana, że im wcale nie zależy. Nie za takie pieniądze. Wiem, że może zarobki w naszym zawodzie nie są porażające, ale przecież ludzie mają jeszcze jakieś ambicje. Nie jestem w stanie zrozumieć jak młode osoby mogą być takie zasiedziałe i powiem krótko leniwe.

relis - 2009-04-03, 10:22

Abigail napisał/a:
Witam

Ja pracuję w czytelni naukowe i jestem właśnie na etapie uzupełniania wiedzy zawodowej. Mam c prawda inne wykształcenie kierunkowe, ale uważam że wszystko można nadrobić gdy się chce. Teoria Biblioteki 2.0 bardzo mi przypadła do gustu. Zwłaszcza, że zanim jeszcze ja poznałam to uważałam, ż biblioteka jak każda inna firma musi zawalczyć o klienta. Niestety okazuje się, że sprawa dla innych nie jest aż tak oczywista.
osoby z którymi pracuje to młody zespół. Najstarsze osoby są po trzydziestce. Wydaje się zatem, że są świadome tego co sie dzieje w czytelnictwie i będą otwarte na owe rozwiązania. Nic bardziej błędnego. Część zespołu namiętnie sie buntuje przeciwko wszelkim innowacjom.


Tak mniej więcej wygląda Biblioteka 2.0 w praktyce i ogólna gotowość bibliotekarskiego światka do zmian. Jeśli więc to widzisz - witaj w klubie ;-) .
Konstruktywna działalność w takim środowisku to niezła szkoła przetrwania, a ta ma swoje zasady. Można na ich temat napisać "tysiące stron". :lol: ale tak hasłowo kilka z nich:

"Aporii nie da się rozwiązać. Należy je omijać".
"Nie próbuj kapać się w bagnie"
"Naucz się lepić śniegowe kule i inicjować malowanie płotów"
"Trenuj długie, samotne dystanse"
"Nie trać czasu na dyskusje ze ślepym o kolorach"
itp., itd. ;-)

W poście napisałaś np. o innowacjach - trzeba Ci wiedzieć że w bibliotekarstwie jest to słowo gdzieś pomiędzy słowem obcym, a wulgarnym. Tzn. rzadko kto wie, co to jest, a jak już się dowie, to jest zniesmaczony, że miałby w czymś takim brać udział i w ogóle po co.

Warto tez wiedzieć, że "idealistyczne" poglądy na instytucję biblioteki i jej cele, o których można poczytać w oficjalnych publikatorach, czy też usłyszeć na konferencjach, nie są przekonaniami realnie powszechnymi. Myślenie (i działanie!) w kategoriach instytucji w społecznym kontekście jest dość unikatowe. Mocniejsza jest ainstytucjonalna racjonalność partykularna, gdzie ważne są: pewność zatrudnienia, stabilna i rutynowa praca, przekonanie o niewielkiej realnej odpowiedzialności, nikła konkurencyjność i z braku pomysłów na inne możliwości pozyskania prestiżu - hierarchizacja i tytularny nominalizm. Instytucja i jej działanie jest wypadkowa tych partykularyzmów, a nie "świadomym" celów organizmem, który ma zdolność do zespołowego adoptowania się do zmian.

Abigail - 2009-04-03, 16:48

relis napisał/a:
Mocniejsza jest ainstytucjonalna racjonalność partykularna, gdzie ważne są: pewność zatrudnienia, stabilna i rutynowa praca, przekonanie o niewielkiej realnej odpowiedzialności, nikła konkurencyjność i z braku pomysłów na inne możliwości pozyskania prestiżu - hierarchizacja i tytularny nominalizm.


No na pewno na tym sie opiera ta cała sytuacja. Mnie tak dziwi i irytuje takie zachowanie bo nie leży ono w mojej naturze. Nieznoszę bezczynności, zwłaszcza gdy widzę, że trzebazawalczyć o czytelnika. Bo statystyka z roku na rok jest gorsza. Jak znam życie to rozpacz będzie dopiero jak nadejdzie (mam nadzieje że tak się nie stanie) chwila, kiedy zaczną się redukcje etatów, zwolnienia, albo jeszcze gorzej. I co wtedy? Będzie płacz i zgrzytanie zębami, do tego zdziwienie i złość. A właśnie teraz można temu spróbować zaradzić.

Jest takie powiedzonko "szanuj szefa swojego bo możesz mieć gorszego". Podobnie to odnosi się do pracy. Nie wymagam od wszystkich nieustającej lawiny pomysłów i projektów, ale raczej chęci do współpracy. Ale okazuje się, że to też za dużo.

Tomasz Kalota - 2009-04-05, 22:14

relis napisał/a:
(...)
ainstytucjonalna racjonalność partykularna
(...)

Remi jestem Twoim fanem za tego typu sformułowania. To się nadaje na tytuł wystąpienia na jakieś konferencji :-) .

Abigail napisał/a:
(...)
Bo statystyka z roku na rok jest gorsza. Jak znam życie to rozpacz będzie dopiero jak nadejdzie (mam nadzieje że tak się nie stanie) chwila, kiedy zaczną się redukcje etatów, zwolnienia, albo jeszcze gorzej. I co wtedy? Będzie płacz i zgrzytanie zębami, do tego zdziwienie i złość. A właśnie teraz można temu spróbować zaradzić.
(...)

Ja myślę, że chcąc być odpowiedzialnym, a odpowiedzialności oczekuję od decydentów i kreatorów współczesnego bibliotekarstwa, należy pozbyć się już złudzeń i przygotować się na tę chwile, która prawdopodobnie nadejdzie szybciej niż nam się wydaje. Matematyka oraz wykresy rożnych wskaźników ekonomicznych, powinny zostać już dawno potraktowane poważnie. Równie poważnie należy zacząć traktować takie prace jak "Bogactwo sieci" Yochai Benklera.

Kilka lat temu Na forum EBIB w wątku Jak im uświadomić, że nie jest tak źle? Remigiusz napisał bardzo trafne stwierdzenie:

relis napisał/a:
(...)
Najgorsze dla sensowności dyskusji na ten temat jest bieżące uwikłanie jej uczestników, szczególnie bibliologów i bibliotekarzy. Bo pytając o losy książki, prawie zawsze pytają o swoje losy.
(...)

Minęły prawie cztery lata od tamtej dyskusji i dzisiaj to stwierdzenie nadal jest aktualne. Ja do słów Remigiusza dodałbym dzisiaj następujące stwierdzenie:
Szkoda, że tak mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że od ewolucji losów książki uzależniona jest ewolucja losów bibliologów i bibliotekarzy, i że jest to relacja jak najbardziej pozytywna, a jednocześnie olbrzymia szansa. Problem w tym, że ewolucji losów książki nie da się spowolnić, a znaczna część tych, którzy najwięcej na tej ewolucji mogliby skorzystać nie specjalnie jest zainteresowana ewolucją własnych losów.

relis - 2009-04-06, 01:03

Tomasz Kalota napisał/a:
Równie poważnie należy zacząć traktować takie prace jak "Bogactwo sieci" Yochai Benklera.

Myślę, że przy spadających statystykach papierowego czytelnictwa, teraz już nie czas na "Bogactwo sieci", lecz na Twórczą destrukcję. Dlatego wszystkim bibliotekarzom (decydentom też) warto polecić książkę (przy okazji promujemy czytelnictwo) o takim samym tytule.
Rzecz dotyczy budowania strategii przetrwania i rozwoju firm w wysoko konkurencyjnym środowisku, szczególnie potrzeby zmian uświęconych tradycją i przyzwyczajeniem "wizji" i "misji" (zwanych w książce "modelami myślowymi"), w obliczu zjawisk, naruszających status quo (np. nowa technologia komunikacyjna) . Idealna dla wszystkich "zagrożonych" i zaniepokojonych bibliotekarzy oraz tych co podważają wszystkie raporty o czytelnictwie, bo ostatni wypadł b. nieszczególnie:
Cytat:
Psycholog Elisabeth Kuebler-Ross, odkryła, że umysł ludzki w obliczu cierpienia i i nnych negatywnych informacji przechodzi przez pięć różnych faz: zaprzeczania, złości, negocjacji, depresji i wreszcie akceptacji. Etapy przeplatane są nawrotami nadziei, a następnie rozpaczy.[...] Pojawia się defensywna rutyna.
, a szczególnie kadry zarządzającej, która jakoś musi godzić ciągłość trwania firmy z jej rozwojem zapewnianym przez innowacje, wymuszanym przez szybko zachodzące zmiany:
Cytat:
Jak na ironię, dyrektorzy, którzy to mówią i którzy zadają te pytania [o innowacje] rządzą firmami, sądzi się więc powszechnie, że znają wszystkie odpowiedzi. Ale nie znają. Po prostu nie rozumieją, w jaki sposób mogliby prowadzić swoje firmy tak, by dotrzymywać tempa i skali zmian na rynkach, nie rezygnując równocześnie z kontroli. Tkwią nieruchomo na świecznikach.

Lektura, choć zasadniczo z zakresu ekonomii i psychosocjologii i trzeba czytać przez analogię - wstrząsająca. ;-)

relis - 2009-04-06, 09:35

Abigail napisał/a:

Ja pracuję w czytelni naukowe i jestem właśnie na etapie uzupełniania wiedzy zawodowej. Mam co prawda inne wykształcenie kierunkowe, ale uważam że wszystko można nadrobić gdy się chce.

Każdy dokształt to dobra rzecz, ale dziś najważniejsza jest świeżość spojrzenia i szybkie uczenie się. Wtedy łatwiej jest dostrzegać różne rozwiązania i wyjścia, nawet jak któreś z nich nazywa się "ewakuacyjne". W sumie w bibliotekach jest sporo kapitału - właśnie w głowach takich ludzi jak Ty.
Abigail napisał/a:
Nieznoszę bezczynności, zwłaszcza gdy widzę, że trzeba zawalczyć o czytelnika. Bo statystyka z roku na rok jest gorsza. Jak znam życie to rozpacz będzie dopiero jak nadejdzie (mam nadzieje że tak się nie stanie) chwila, kiedy zaczną się redukcje etatów, zwolnienia, albo jeszcze gorzej. I co wtedy? Będzie płacz i zgrzytanie zębami, do tego zdziwienie i złość. A właśnie teraz można temu spróbować zaradzić.

Cóż, jak mawiali już starożytni - najważniejszy jest punkt podparcia - masz taki? Jak tak, to jest już Was dwóch (dwoje?) - może więcej, może nawet to kierownik lub dyrektor?
Jeśli nie - znów są dwa wyjście - jedno to to ewakuacyjne. Drugie to (choć piszesz, że Ci nie odpowiada) postawa estetyczna: wyciszenie i zdystansowanie w celu uzyskania pełni wrażeń. W tym wypadku z obejrzenia sequela "Przeminęło z wiatrem".

agakud - 2010-10-17, 14:01
Temat postu: coś ważnego i nowoczesnego
Coś takiego ważnego i nowoczesnego proponuje właśnie Ośrodek KARTA! Projekt nazywa się "Cyfrowe Archiwa Tradycji Lokalnej". Projekt polega na budowaniu przez bibliotekarzy i lokalnych aktywistów historycznych tzw. Cyfrowego Archiwum Tradycji Lokalnej - archiwum społecznego, zbierającego, digitalizującego i udostępniającego online świadectwa indywidualne (pamiętniki, wspomnienia, listy itd.), zdjęcia oraz inne dokumenty historii lokalnej. Ta inicjatywa to próba aktywnego ratowania cennych zasobów dziedzictwa lokalnego!

Nabór do projektu trwa jeszcze tylko do środy, 20 października!

Zgłaszać się mogą biblioteki, biorące udział w Programie Rozwoju Bibliotek poprzez wypełnienie formularza w Wirtualnym Segregatorze na stronie www.biblioteki.org

Zainteresowani ratowaniem dziedzictwa kulturowego, w tym potencjalni wolontariusze, mogą dowiedzieć się więcej o projekcie na stronie www.archiwa.org



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group