To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
 
Biblioteka 2.0
Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych

Narzekalnia im. brata Jorge - PBI - przykład "staranności inaczej"

morfeusz - 2010-10-08, 13:46

"jestem za, a nawet przeciw" co do tzw upolitycznienia jakiś projektów to... nie będąc fanem pana Millera i jego kolegów - zauważmy, że obecnie mamy odbicie świata real-polityki w drugą stronę - paranoja i lęk przed ponoszeniem odpowiedzialności za jakąkolwiek decyzję projektową - w spuściźnie po Najjaśniejszej 4RP mamy "w tym obszarze" pustynię. PBI o ile pamięć mnie nie myli była rozpisana na kilka lat, w momencie jej budowy należała do największego tego typu projektu, chyba w skali panad-europejskiej. Oczywiście temat został zakończony zgodnie z naszą świecką tradycją - gdy zabrakło zdefiniowanych "ojców sukcesu" ... pewnikiem ostał się dym i grupka środowiskowych frustratów (co dzisiaj pokrzykują "hańba-hańba":-)- a szkoda. Recepta - taki projekt musi funkcjonować w jakiejś formie wsparcia komercyjnego - czy od strony PRowskiej, czy też (fuj) handlowej (od choćby nienatrętnej powierzchni reklamowej - po dodatkowe usługi ale za nowet symboliczną opłatą, może pod kuratelą jakiegoś kolosa typu google... (zaś tematu praw autorskich nie tykam) i mieć stałego gospodarza. Jak wiadomo gdzie 2 rodaków tam min. 3 opinie - wyobrażam sobie jaka zaraz awantura by powstała gdyby ktoś (kto?) postarał się zorganizować ciało zarządcze takim świecznikowym projektem - selekcja w obrębie "autorytetów"- udział mediów, CBA i innych organizacji byłby bankowy - i mielibyśmy kolejny "krzyż przed pałacem" polskiego piekiełka. Wytknięcie fascynacji zabawkami do automatycznego kartkowania (w sytuacji gdy stawki godzinowe pracowników bibliotecznych przy digitalizacjach są porównywalne z ceną biletu autobusowego) było powodowane kontekstem fascynacji liczbą przypiętą do PBI (w tym okresie o ile pamiętam podobną kwotę podatnik wydał na rekultywację trawnika wokół Sejmu)- oczywiście jak dają to trzeba brać - czy racjonalnie te pieniądze są w tym wypadku wydawane- pewnie nie czas na takie refleksje. Jestem pod wrażeniem, że typowo senny świat biblioteczny wziął się za kasę unijną - piszę to bez sarkazmu. Z drugiej strony wiem (oglądałem te zabawki kartkująco-skanujące) iż wiara że będą one same odwalać robotę w tempie 2000 stron/h jest czystą iluzją - efektywna szybkość i zaangażowanie ludzkie niewiele będzie odbiegać od coraz większej liczby pojawiających się konstrukcji gdzie na kiju wisi przyzwoita cyfrówka z solidnym szkłem w otoczeniu dobrego oświetlenia ....
relis - 2010-10-08, 16:17

morfeusz napisał/a:
Recepta - taki projekt musi funkcjonować w jakiejś formie wsparcia komercyjnego - czy od strony PRowskiej, czy też (fuj) handlowej (od choćby nienatrętnej powierzchni reklamowej - po dodatkowe usługi ale za nowet symboliczną opłatą, może pod kuratelą jakiegoś kolosa typu google...


Taka próba (mała) już była w Polsce i skończyła się podobnie jak PBI. Problem umocowania biblioteki cyfrowej jest bardzo istotny, na tyle, że niezgodność jego celów z celami instytucji prowadzącej doprowadza w końcu do zaprzestania realizacji. Obecne BC lokują się na razie jako tako przy tradycyjnych bibliotekach, bowiem nałożone na nie zadania można zinterpretować na uzasadnienie prowadzenia BC. Nie ma to charakteru centralnego programu, bo do takiego nikt nie jest zdolny, a jest jedynie koalicją pasjonatów-liderów i połączeniem dość niezależnych i nieformalnie skoordynowanych inicjatyw na dość obywatelskiej zasadzie. Miejscami się to instytucjonalizuje, lecz idzie to powoli, bo tradycyjne i słabo podatne na (auto)refleksję memy głównego nurtu środowiska są mocne.

Digitalizacja i BC zaczynają ponadto zyskiwać dedykowane fundusze z podatków, a to dzięki uznaniu, że cyfryzacja oznacza także zaistnienie cyfrowej sfery publicznej. Brak tam państwa, samorządów, czy większych organizacji (UE) byłby najprostszą drogą do erozji zinstytucjonalizowanych struktur społecznych, gdyby te usilnie chciały pozostać w tradycyjnym kształcie. Motywacja w istocie negatywna, ale lepsza niż żadna.

Kwestia upolitycznienia takich przedsięwzięć jest b. ciekawa, z tym ze uważam że indolencja, chroniczny brak zdolności do bardziej formalnej kooperacji i doraźność poczynań jest ponadpartyjna i jest uniwersalną właściwością naszego lokalnego kolorytu: traktowania polityki jako PR-u lub zbawczej misji zamiast długoterminowej strategii i reprezentacji społecznej, krótkoterminowego myślenia "kadencyjnego" i "wyborczego" oraz faktycznego zapóźnienia kompetencyjnego i "wizyjnego" - bo rzeczywistość jest już dużo dalej.

Oczywiście zła rzeczą jest doraźne "upolitycznianie" inicjatyw digitalnych, bo oznacza ich zawłaszczenie, a po wyeksploatowaniu - porzucenie. Biblioteki cyfrowe mają być z istoty długoterminowe, a to wyklucza ich mocowanie w tego rodzaju programach politycznych, bo kończy się tak jak z PBI - okazuje się że to ciągle kosztuje i zaczyna być traktowane jak gorący kartofel, który wygląda i pachnie atrakcyjnie, lecz po wzięciu w ręce najlepiej jak najszybciej go wyrzucić.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group