To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
 
Biblioteka 2.0
Forum społeczności czytelników i bibliotekarzy cyfrowych

Zrób sobie bibliotekę cyfrową - BN tworzy portal dostępowy i koordynujący digitalizację

relis - 2010-02-25, 13:42

sk napisał/a:

relis napisał/a:
Są też szczegóły: zamiast 18 papierów, 18 terminali bez wydruku i zapisu w 18 miejscach kraju, co ostatecznie daje czytelnikom mniej możliwości niż papier.
Chociaż oczywiście niekoniecznie ;-)

[pikczer]

Warto jeszcze zrobić OCR. To znacznie zwiększa komfort korzystania z tekstu ;-)


O, tego jeszcze moja komórka nie potrafi, ale jak wydawcy pójdą w kierunku ślepych terminali :mrgreen: , to zapewne producenci telefonów szybko rozpoznają interesującą niszę klientów: studenci, czytelnicy elektronicznego EO, oczywiście dodatkowo z możliwością zgrabnego wydruku dla tradycjonalistów.
I wspaniale nakręci to koniunkturę bibliologów i specjalistów od komunikacji społecznej, którzy będą mogli badać nowa formę książki: telebooki, ich "drugi obieg" oraz teleteki cyfrowe.

ws - 2010-02-25, 15:35

sk napisał/a:
relis napisał/a:
Tu mówią nieco bardziej ludzkim głosem.


Przy okazji, czy ktoś wie, jak oblicza się koszty ponoszone z tytułu EO przez wydawców (11 mln. zł)? Cena hurtowa? Detaliczna? Wszystkie wydawnictwa objęte EO? Czy tylko faktycznie dostarczone? Pytam serio, naprawdę nie wiem.

relis napisał/a:
Są też szczegóły: zamiast 18 papierów, 18 terminali bez wydruku i zapisu w 18 miejscach kraju, co ostatecznie daje czytelnikom mniej możliwości niż papier.
Chociaż oczywiście niekoniecznie ;-)



Ciekawe i bliższe prawdzie wyliczenie, niż to prezentowane przez p. Piotra Marciszuka Prezesa PIK, przedstawia p. Renek Mendruń:
Piętnasty błąd wiceprezesa PIK

;-) Uważam, że dla ochrony wydawców należy zebrać wszystkie 18 ślepych terminali z eo w jednym miejscu, w BN ma się rozumieć, i utworzyć Czytelnię Egzemplarza Obowiązkowego, czynną od 10 do 15 w dni powszednie (oczywiście również bez sobót i piątków). Mam nadzieję, że kwota 11 mln rocznie przyznana BN na ten cel przez MKiDN może wystarczy.

Tomasz Kalota - 2010-02-25, 15:44

sk napisał/a:
relis napisał/a:
Są też szczegóły: zamiast 18 papierów, 18 terminali bez wydruku i zapisu w 18 miejscach kraju, co ostatecznie daje czytelnikom mniej możliwości niż papier.
Chociaż oczywiście niekoniecznie ;-)

[pikczer]

Warto jeszcze zrobić OCR. To znacznie zwiększa komfort korzystania z tekstu ;-)


Jest OCR. Jakby trochę czasu na prace edytorskie poświecić to można nowe wydanie elektroniczne przygotować ;-)

anetadr - 2010-02-25, 17:06

W całej rozmowie na temat elektronicznego eo pomija się kwestię wypożyczeń międzybibliotecznych, które przy takich restrykacjach nie będą już możliwe. Więc dojdzie do paradoksalnej sytuacji, kiedy to czytelnik dajmy na to Wyższej Szkoły Paradoksu i Kpiny z Ludzi w Piekłowicach Wielkich będzie miał dostęp do kilkunastu tysięcy czasopism zagranicznych (bazy ScienceDirect i EBSCO poprzez WBN), a nie będzie miał dostępu do literatury wydanej we własnym kraju. A przepraszam, zawsze może jechać do najbliższego ślepego terminala modląc się przy okazji, żeby akurat ktoś z tej książki nie korzystał, bo skoro nie ma możliwości wydruku i zapisu, to normalne, że jak ktoś usiądzie, to na wiele godzin.

Aneta

Tomasz Kalota - 2010-02-25, 19:09

relis napisał/a:
O, tego jeszcze moja komórka nie potrafi, ale jak wydawcy pójdą w kierunku ślepych terminali :mrgreen: , to zapewne producenci telefonów szybko rozpoznają interesującą niszę klientów: studenci, czytelnicy elektronicznego EO, oczywiście dodatkowo z możliwością zgrabnego wydruku dla tradycjonalistów.
I wspaniale nakręci to koniunkturę bibliologów i specjalistów od komunikacji społecznej, którzy będą mogli badać nowa formę książki: telebooki, ich "drugi obieg" oraz teleteki cyfrowe.

Jeszcze nie sprawdzałem ale słyszałem już o aplikacjach na Androida, które potrafią OCRować. A to już tylko krok od kolejnego zagrożenia, G1 potrafi czytać na głos rozpoznany tekst więc mogą powstać audiotelebooki i audioteleteki. Idąc tym tropem dalej należy zakazać czytania EO na głos choć w czytelniach i tak jest to raczej trudne, ale zawsze można sobie go szeptać. Skoro można szeptać to można też go nagrać na telefon i w ten sposób wygenerować szeptobooka. Po drobnej obróbce szeptanie można podbić do poziomu lepiej słyszalnego. W związku z tym nasuwa się pytanie czy szeptanie EO nie powinno być uregulowane jakimiś procedurami i czy czasem nie należy już myśleć o ubezpieczeniach od szeptania.

Ale teraz przyszła mi na myśl straszniejsza sytuacja. Przecież ktoś może się nauczyć fragmentów EO na pamieć i potem opowiedzieć o tym swoim znajomym. A co będzie jeśli zacznie opowiadać o EO przez telefon komórkowy na którymś z cmentarzy i rozmowa zostanie nagrana, a następnie opublikowana w mediach? Kto wtedy będzie odpowiadał za przeciek EO. Może już na początku trzeba pomyśleć o kasowaniu pamięci czytelnika, który korzystał z jednego z 18 terminali.

relis - 2010-02-25, 19:44

Tomasz Kalota napisał/a:
Może już na początku trzeba pomyśleć o kasowaniu pamięci czytelnika, który korzystał z jednego z 18 terminali.

Toż nieprzypadkowo owe terminale nazwano "ślepymi" ;-)
sk napisał/a:
Tu mówią nieco bardziej ludzkim głosem.
Rzeczywiście, bardziej ludzkim, ale jeśli chodzi o podstawowe kwestie nadal ten głos w moich uszach brzmi fałszywie. Wydawcy książek chyba w coraz większym stopniu upodabniają się do koncernów muzycznych, u których podobne objawy wystąpiły kilka lat wcześniej.

Plus (mały) jest taki, że w końcu wychodzi, że ów sakralizowany Gutenberg nie po to wynalazł drukarską prasę, by promować czytelnictwo (jak przyjmuje dość potoczny pogląd w środowisku).
Tomasz Kalota napisał/a:

Ale teraz przyszła mi na myśl straszniejsza sytuacja. Przecież ktoś może się nauczyć fragmentów EO na pamieć i potem opowiedzieć o tym swoim znajomym. A co będzie jeśli zacznie opowiadać o EO przez telefon komórkowy na którymś z cmentarzy i rozmowa zostanie nagrana, a następnie opublikowana w mediach? Kto wtedy będzie odpowiadał za przeciek EO.

Trudno powiedzieć, ale z pewnością służby, które nagrają takie szeptane EO oraz ci, co opublikują przeciek, będą musieli odprowadzić jakieś tantiemy.

anetadr - 2010-02-25, 20:41

relis napisał/a:

Trudno powiedzieć, ale z pewnością służby, które nagrają takie szeptane EO oraz ci, co opublikują przeciek, będą musieli odprowadzić jakieś tantiemy.


To może już teraz zacząć budować nowe więzienia. W końcu tych zbrodniarzy trzeba będzie przykładnie ukarać.

Aneta

Monika J. - 2010-02-25, 22:13

I pewnie jeszcze będzie komisja śledcza do spraw szeptanego EO 8-) Za to usługi biblioteczne w pozostałych bibliotekach (które zakupią egzemplarze papierowe) staną się coraz bardziej opłacalne. Ksero to całkiem dochodowa sprawa ;-) I jaka lubiana przez czytelników! :mrgreen: Choć oni równie często też fotografują, skanują, w serwisach p2p wyszukują i między sobą obficie kopiują ;-)
sk - 2010-02-25, 22:16

ws napisał/a:
Ciekawe i bliższe prawdzie wyliczenie, niż to prezentowane przez p. Piotra Marciszuka Prezesa PIK, przedstawia p. Renek Mendruń:
Piętnasty błąd wiceprezesa PIK

O, dziękuję. Właśnie o coś takiego mi chodziło.

W tej samej witrynie można znaleźć również fragmenty świeżej polemiki Łukasza Gołębiewskiego (cytowanego wcześniej) z Piotrem Marciszukiem:

Cytat:
Demagogią jest posługiwanie się wartością 11 mln zł, jako „kosztem” środowiska na rzecz bibliotek, bo każdy koszt ten ponosi w wymiarze swojej firmy i dla większości z nas jest to w skali roku wydatek symboliczny (...)

15 marca ma się odbyć otwarte spotkanie w w sprawie egzemplarza obowiązkowego. Byłoby świetnie, gdyby wybrał się na nie ktoś np. BUW czy Bibl. Publicznej m.st. Warszawy. Chyba nie tylko mnie wydaje się, że propozycje BN w tej sprawie niekoniecznie w pełni odpowiadają wszystkim uprawnionym do EO i tzw. interesowi społcznemu.

relis - 2010-02-25, 23:34

sk napisał/a:

Cytat:
Demagogią jest posługiwanie się wartością 11 mln zł, jako „kosztem” środowiska na rzecz bibliotek, bo każdy koszt ten ponosi w wymiarze swojej firmy i dla większości z nas jest to w skali roku wydatek symboliczny (...)


Nie przeceniałbym tej dyskusji, gdyż jej głównym nurtem nie jest przecież zapewnienie dostępu do treści, tylko jej sprzedaż w takiej postaci, która minimalizuje faktyczne lub domniemane straty wydawców. Jeden mówi zostawmy papier bo lepiej się broni, niż pliki, drugi - postawmy na elektronikę, bo będzie taniej niż papier. I żaden nie ma argumentu decydującego, bo z jednej strony wobec powszechności technologi reprograficznych (każdy ma punkt xero w kieszeni w postaci choćby komórki z aparatem foto) papier nie jest żadną przeszkodą w powielaniu, z drugiej - historia nie zna przypadku, że zastosowanie DRM ochroniło jakąś treść przed skopiowaniem.
Dowodem intencji nie jest więc rozważanie jakie ma być EO, tylko rzecz inna - ataki na dozwolony użytek.
No sprawa robi się polityczna, podobno jest potrzebne coś takiego jak sfera publiczna - tylko kto ma ją utrzymywać, jak wielką i w jakich ramach prawnych.

sk - 2010-02-26, 11:25

relis napisał/a:
sk napisał/a:

Cytat:
Demagogią jest posługiwanie się wartością 11 mln zł, jako „kosztem” środowiska na rzecz bibliotek, bo każdy koszt ten ponosi w wymiarze swojej firmy i dla większości z nas jest to w skali roku wydatek symboliczny (...)


Nie przeceniałbym tej dyskusji, gdyż jej głównym nurtem nie jest przecież zapewnienie dostępu do treści, tylko jej sprzedaż w takiej postaci, która minimalizuje faktyczne lub domniemane straty wydawców. Jeden mówi zostawmy papier bo lepiej się broni, niż pliki, drugi - postawmy na elektronikę, bo będzie taniej niż papier. I żaden nie ma argumentu decydującego, bo z jednej strony wobec powszechności technologi reprograficznych (każdy ma punkt xero w kieszeni w postaci choćby komórki z aparatem foto) papier nie jest żadną przeszkodą w powielaniu, z drugiej - historia nie zna przypadku, że zastosowanie DRM ochroniło jakąś treść przed skopiowaniem.
Dowodem intencji nie jest więc rozważanie jakie ma być EO, tylko rzecz inna - ataki na dozwolony użytek.

Nie przeceniam dyskusji wydawców, ale wydaje mi się o tyle interesująca, że jej strony, wytykając sobie wzajemnie błędy i luki w rozumowaniu, pokazują na jak mizernych podstawach opiera się ich walka z egzemplarzem obowiązkowym. A przy okazji wychodzi na jaw, że zmiany akceptowane lub wręcz proponowane przez BN mogą mieć daleko idące, destrukcyjne skutki jeśli chodzi o dozwolony użytek, wypożyczenia międzybiblioteczne i funkcjonowanie kilkunastu instytucji bibliotecznych pełniących stosunkowo ważną rolę edukacyjną w swoich regionach.

relis napisał/a:
No sprawa robi się polityczna, podobno jest potrzebne coś takiego jak sfera publiczna - tylko kto ma ją utrzymywać, jak wielką i w jakich ramach prawnych.

Bardzo być może, ale nie jestem pewny, czy dyskusja powinna przejść na taki poziom ogólności, bo może skończyć się na... ogólnikach o "nieubłaganych prawach rynku" itp. Na sferę publiczną warto zresztą patrzeć nie tylko w kategoriach ciężarów, ale również zysków. Bibliotekarze dość łatwo dali się zepchnąć do defensywy (i to raczej niemrawej), godząc się na to, żeby o EO i dozwolonym użytku mówić wyłącznie jako ciężarze, który jakże niesprawiedliwie spada na ramiona wydawców. Mnie natomiast wydaje się, że w dłuższej perspektywie to jest dla nich (wydawców) opłacalna, długoterminowa inwestycja, znacznie bardziej korzystna niż kosztowne kampanie promocyjne, że nie wspomnę o innych profitach, jakie przynosi wydawcom działalność bibliotek utrzymywanych z publicznej kiesy.

Monika J. - 2010-03-02, 23:37

Na audiobooki z The Cleveland Public Library czytelnicy stary dobry sposób mają ;-) Ciekawe ile errorów zaserwuje im EEO ;-)
ws - 2014-03-19, 20:12
Temat postu: Academica w BN
No i gdzie ta Academica? Projekt miał się zakończyć w 2013 roku, mamy 2014. Mam nadzieję, że 34 mln zostały pomyślnie wydane i rozliczone. Nawet Google nie widzi anonsów o dostępie do tej ciekawej biblioteki naukowej.

Jeeest! : http://www.epnp.pl/o_nas

relis - 2014-03-27, 07:59
Temat postu: Re: Academica w BN
ws napisał/a:
No i gdzie ta Academica? Projekt miał się zakończyć w 2013 roku, mamy 2014. Mam nadzieję, że 34 mln zostały pomyślnie wydane i rozliczone. Nawet Google nie widzi anonsów o dostępie do tej ciekawej biblioteki naukowej.

Jeeest! : http://www.epnp.pl/o_nas


To nie jest Academica, o której było tutaj http://www.bn.org.pl/aktu...-naukowych.html , tylko projekt białostocki http://www.ebook-wse.pl/projekt-w-mediach,4.html

ws - 2014-06-10, 19:06
Temat postu: ACADEMICA
Teraz jest naprawdę. 5 czerwca w BN, 11 czerwca Jagiellonka, 16 czerwca 2014 w BU UMK.

Biblioteka Narodowa ma zaszczyt zaprosić bibliotekarzy na prezentację Cyfrowej Biblioteki Publikacji Naukowych ACADEMICA. Jest to innowacyjne narzędzie, pozwalające na udostępnienie w bibliotekach naukowych i publicznych na terenie całego kraju kilkuset tysięcy publikacji naukowych. Dzięki systemowi elektronicznych wypożyczeń międzybibliotecznych użytkownicy bibliotek zyskają możliwość natychmiastowego dostępu do współczesnych publikacji ze wszystkich dziedzin wiedzy, z poszanowaniem zapisów prawa autorskiego.
Prezentacja odbędzie się 5 czerwca 2014 r. w godz. 11:00-13.30 w Bibliotece Narodowej. Prosimy o potwierdzenie przybycia, wraz z nazwiskiem osoby reprezentującej Państwa bibliotekę, do 29 maja 2014 r. na adres: g.jarosinski@bn.org.pl
Program prezentacji obejmuje:

demonstrację systemu ACADEMICA
sesję pytań i odpowiedzi
warsztaty i dyskusję



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group